31 maj 2012

Na ratunek owadom

Hotele dla owadów. Hotel a insectes




O tym, że ptaki potrzebują budek lęgowych każdy wie. A co z owadami? Okazuje się, że i one są w potrzebie. Ich dobro powinno być także w naszym interesie. Dlatego w ostatnim czasie  np. we Francji i w Niemczech powstało bardzo dużo schronisk. Ludzie w dużych ilościach zaczęli produkować domki z luksusowymi apartamentami tylko po to, żeby zwabić pomocników do swoich ogrodów.  

Szkodniki, owszem są. Ale jeśli będziemy je traktować jak w piosence Kabaretu Starszych Panów :

” Katuj, tratuj, ja przebaczę Ci jak bratu, męcz mnie, dręcz mnie, ręcznie”, to możemy być pewni, że one i tak do nas wrócą (z tej miłości). Stosując chemikalia zapominamy, że przy okazji pozbywamy się też pożytecznych owadów. Nakręcamy tą machinę od początku ze zdwojoną siłą. Oprócz tego szkodzimy sobie i środowisku. W przyrodzie, w naturalnych warunkach panuje równowaga i bioróżnorodność. Niestety człowiek ma naturę ciągłego poprawiacza, dążenia do ideału. I w niektórych aspektach życia jest to nieocenione. Ale wszystko musi mieć swoje granice.



Trzeba pamiętać, a może oswoić się, że owady to też sprzymierzeńcy, którzy przez nadmierne dążenie człowieka do wypielęgnowanych ogrodów, zbyt szerokie stosowanie pestycydów i herbicydów mają utrudnione życie.

 Kiedyś owady miały schronienie w słomianych strzechach, glinianych i drewnianych zabudowaniach wiejskich. Teraz, kiedy odchodzi się od typowej architektury wiejskiej, automatycznie powiązane jest to z likwidacją ich miejscówek. I właśnie dlatego Francuzi i Niemcy wyszli z inicjatywą budowania hoteli.

Owadzie domki instalowane są również w celach edukacyjnych. Dzieci poprzez obserwację uczy się szacunku do przyrody. Czasem występują w ogrodach prywatnych, parkach, na wystawach ogrodniczych.



 Żeby mieć domek wcale nie trzeba dużych nakładów pracy. Czasami prostota sprawdza się najlepiej.  Wystarczy spróchniały pień drzewa umieścić w różnych zakamarkach ogrodu, a owady same znajdą lokum.

spróchniała śliwa:)

hotel dla owadów, domek dla owadów, Zielona Metamorfoza, ZM

Taki hotel ma też swoje wymagania. Oczywiście musi być wykonany z naturalnych materiałów: drewno (dąb, buk, robinia), słoma, trzcina, pędy bambusa lub inne gałązki puste w środku, glina, cegłówki, dachówki ceramiczne.

hotel dla owadów, domek dla owadów, Zielona Metamorfoza, ZM


Ważna jest też lokalizacja - spokój jest w cenie. Dom najlepiej zwrócony na południe lub południowy-wchód. Musi też posiadać warstwę wodoszczelną, chroniącą przed deszczem.  Nie może stać bezpośrednio na ziemi - podniesiony do co najmniej 30 centymetrów.

Międzygórze, 2013 r.
przedwojenny  hotel ?
Niemcy, 2013 r.

hotel dla owadów, domek dla owadów, Zielona Metamorfoza, ZM




Jak jest hotel, to musi być restauracja.  I to nie byle jaka. Najlepsze będą kwiaty - również dzikie, zioła, rodzime drzewa i krzewy.

A jacy goście są pożądani i mają zapewnione kwatery dla VIP-ów?
między innymi:
biedronki i złotooki , chrząszcze: zwalczają mszyce

pszczoły dzikie: prowadzą samotny tryb życia i nie produkują miodu, są niegroźne dla ludzi. Ich specjalnością jest zapylanie kwiatów. Robią to bardziej efektywnie niż pszczoły miodne.

łowiki: atakują pszczoły, osy, muchy, szarańczaki

Źródła zdjęć: 1, 2, 3, 6,7

Pozdrawiam, Aga 


28 maj 2012

Włókno kokosowe (COIR)

młoda bazylia                                                          Lefay
sprasowane włókno kokosowe stąd


Wakacje, to chyba mało atrakcyjna część roku.

Przynajmniej dla naszych kwiatów doniczkowych:)

Coś jednak możemy dla nich zrobić, żeby po naszej nieobecności nadal żyły.

W supermarketach budowlanych i w sklepach z wyposażeniem wnętrz, można spotkać od pewnego czasu tajemniczo wyglądające, ciemne bloki zbudowane ze sprasowanych włókien i łupin kokosów. Ich rozmiary są zróżnicowane – od małych krążków po bryły o objętości kilku litrów. I chociaż może wydawać się to dziwne na pierwszy rzut oka – materiał ten ma służyć jako podłoże do uprawy roślin.


                                                                                                                                      Lefay
Jak to możliwe? Sprasowane włókno kokosowe po zalaniu wodą zaczyna ją intensywnie wchłaniać i zwiększa przy tym swoją objętość ok. pięciokrotnie. W efekcie po kilku sekundach uzyskujemy pulchną, czarną substancję przypominającą glebę.

                                                                                                                                          Lefay
                                                                                                                                            Lefay
                                                                                                     Lefay

W zależności od użytego włókna czas wchłaniania wody może się wydłużyć nawet do godziny. Chcąc przyśpieszyć proces należy przełamać zwilżony kawałek sprasowanych włókien na kilka mniejszych – warto zaznaczyć, że włókna będą się rozwarstwiać zwykle tylko wzdłuż jednej powierzchni.


można pociąć na kawałki                                                           Lefay                                                                                                                            
Zobaczmy z czego dokładnie powstaje to dość egzotyczne podłoże do roślin.

kokosy tam

foto - wikipedia

Orzech kokosowy jaki znamy z naszych sklepów, w naturze pokryty jest grubą warstwą brązowych włókien  oraz zielonkawą skórką.

Naturalne włókna, znajdujące się między skórką a orzechem kokosowym, określane są po angielsku po prostu jako coir. Znalazły one powszechne zastosowanie w rejonach uprawy palm kokosowych .Z uwagi na ich wytrzymałość od wieków wyrabia się z nich liny, sznury, sieci rybackie, a także miotły i wycieraczki.

Dzięki temu, że włókna kokosowe doskonale wchłaniają wodę i potrafią ją stopniowo oddawać roślinom zostały docenione także w ogrodnictwie. Mogą stanowić dobrą alternatywę dla torfu. Stosuje się je również w uprawach hydroponicznych. Wyrabia się z nich podłoża do uprawy roślin oraz doniczki.

stąd
Czy warto jednak wybrać do uprawy roślin taką specyficzną „glebę instant”?




Niewątpliwym plusem włókna kokosowego jest jego zdolność do zatrzymywania wody w podłożu. Dodatkowo, włókno nie zbryla się, dzięki czemu zapewnia korzeniom dobry dopływ powietrza. Rośliny uprawiane w takim podłożu mogą być podlewane rzadziej niż te, które rosną w zwykłej glebie (należy pamiętać, że włókno kokosowe prawdziwą glebą nie jest). Jego pH wynosi od 6 – 6,5 i może być kontrolowane, poprzez podlewanie roślin wodą o odpowiednim odczynie. Kolejną zaletą włókna jest to, że można wykorzystać go ponownie po zakończeniu uprawy.


Włókno kokosowe świetnie sprawdza się w uprawie ziół, podczas wysiewania roślin z nasion oraz podczas ukorzeniania sadzonek wierzchołkowych. Szczególnie polecam je osobom zapracowanym, które mają problem z regularnym podlewaniem roślin. Pokruszone włókno można dodać do ziemi uniwersalnej, aby poprawić jej zdolność do zatrzymywania wody.


  Lefay
Włókno kokosowe dostępne jest w Polsce nie tylko  w formie sprasowanych bloków ułatwiających jego transport i przechowywanie. Możemy spotkać je również w tradycyjnych workach oraz w postaci specjalnych mat.
Podczas zakupów należy być jednak ostrożnym. Jeżeli włókno pochodzi z niepewnego źródła może być zasolone w wyniku płukania w wodzie morskiej, lub zanieczyszczone przez odchody zwierząt (zwłaszcza jeżeli pochodzi z Indii). Zła jakość włókna będzie miała niekorzystny wpływ na rosnące w nim rośliny.

Pozdrawiam,  
Kamila:)
 (autorka zdjęć Lefay) 



P.S więcej informacji na :


http://www.ehow.com/how_7431466_coconut-fiber-gardening.html


http://www.ehow.com/how_6030054_use-coconut-fiber-planting.html

http://www.ehow.com/info_8322278_cocoa-peat.html

26 maj 2012

TULIPANOWIEC AMERYKAŃSKI - EGZOTYKA OSWOJONA

LIRIODENDRON  TULIPIFERA

- ..."Chcę posadzić drzewo przed oknem. Za bardzo świeci w nie słońce. 

- Może tulipanowca?"...

Kuszeni w punktach sprzedaży roślin, nieuzbrojeni w wiedzę,  świeżo upieczeni posiadacze ogrodów są narażeni na podobne fantastyczne pomysły sprzedawców.

Bo tulipanowiec, owszem, cudny, ale i trochę duży pod okno!!!

To jedno z największych drzew parkowych. Znany na terenach Polski już od dawna. Pochodzi z Ameryki Północnej. Zaczęto go sprowadzać do uprawy  w Anglii w 1663 roku. W Niemczech  (część zachodnich terenów Polski) pojawił się w 1697 roku. W Polsce od 3 ćw. XVIII wieku. Jako egzotyczną "perełkę" sadzono go w angielskich parkach krajobrazowych. Stąd  obecność tych drzew, zwłaszcza w zachodnim rejonie Polski, w pobliżu zrujnowanych pałaców. Jeszcze - dość częsta!

photo: Neil Pederson


Dorastające w ojczyźnie do 50 - 60 metrów drzewo nie jest dobrym kandydatem do posadzenia przed oknem. W Polsce nie osiąga takich rozmiarów, ale 20 - 30 metrów to też dużo.

Polska nazwa, tulipanowiec, pochodzi od kwiatów przypominających faktycznie tulipany. Osadzone pojedynczo na końcach pędów bocznych, dochodzące do 5 cm długości, nektarodajne kwiaty (często, w ojczyźnie, zapylane przez kolibry) są bardzo oryginalne. Żółto - zielonkawe, z pomarańczową plamą wewnątrz kielichów pojawiają się VI / VII.






Liście mają długie ogonki i kształt liry. Stąd pochodzi łacińska nazwa - Liriodendron. Zwykle posiadają cztery klapy i są jasnozielone. Osiągają, w sprzyjających warunkach, do 20 cm długości.  Mają 2 pary klap. Czasem jedną. Raczej trudno je pomylić. Są bardzo charakterystyczne.





Owoce podłużne, sterczące, ok. 5 cm długości.  Dość duże - do 10 cm. Początkowo zielone, po dojrzeniu przypominają szyszki, które są złożone z licznych orzeszków oskrzydlonych. Rozpadają się  na drzewie od jesieni do wiosny. Zdrewniała oś pozostaje zaś na gałązce.

     stąd


Tulipanowiec to drzewo o liściach opadających na zimę, które zanim opadną, pięknie się przebarwiają. Często sadzony jest w parkach i bardzo dużych ogrodach. Mimo, że występują dwa gatunki (w Ameryce Północnej - zachodnie tereny USA i w Chinach - Liriodendron chinense) w Polsce sadzi się tylko t. amerykańskie. Są one mrozoodporne w starszym wieku. Młode osobniki warto zabezpieczyć na zimę. Najczęściej występują  i najlepiej zimują na zachodzie Polski.

Jest to drzewo o prostym pniu i zwykle wysoko osadzonej, małej, stożkowatej koronie 




Wyhodowano kilka odmian tulipanowca. Jedną z nich jest 'Aureomarginatum' posiadająca biało - zielone liście. Drzewa te w odmianie kwitną  szybciej od gatunku. Czasem zakwitają już w szkółce. 




Dla porównania Liriodendron chinense (stąd)










Inną odmianą, godną polecenia, jest 'Fastigiatum'. Posiada piramidalną koronę. Nisko osadzoną. Zwartą, nie tak rozpostartą jak gatunek. Dobrze radzi sobie w warunkach miejskich i nie potrzebuje tyle miejsca.



W 2010 r. zaprezentowano odmianę kulistą tulipanowca  'Edward Gursztyn'. To pierwsza na świecie, kulista odmiana wyhodowana w polskiej szkółce.


Drzewo to o gęstej koronie, niewielkich rozmiarach nadaje się bardzo dobrze do posadzenia w małym ogrodzie i na działce. Stosuje się je również w zieleni osiedlowej. Może być sadzone na terenie całej Polski. Jest całkowicie odporne na mróz i ma niewielkie wymagania glebowe.

Ze względu na to, że wyhodowane egzemplarze są jeszcze młode, trudno dokładnie określić jaki wzrost osiągną.  

do kupienia : http://www.gursztyn.com.pl/


photo: Agnieszka Żukowska


RODZINA : MAGNOLIACEAE - Magnoliowate

Ponieważ tulipanowce należą do tej samej rodziny co magnolie, mają podobne wymagania glebowe (żyzne, świeże i głębokie) oraz  świetlne (stanowisko słoneczne). Można  więc stosować drzewo magnolii w zastępstwie tulipanowca. Magnolie są jednak nieco wrażliwsze.

Najstarszy w Polsce tulipanowiec amerykański rośnie w miejscowości Pożarowo - wieś, gm. Wronki, woj. pilskie. Liczy sobie 208 lat, ma obwód 439 cm, średnicę 140 cm i wysokość 26 m. Najsłynniejsza i największa kolekcja tulipanowców i magnolii znajduje się w Arboretum Kórnickim.

We Wrocławiu rośnie oczywiście też -  na przykład w Ogrodzie Botanicznym oraz kilku parkach.


Bibliografia:



 

P.S: dla porządku dodam, że istnieje Liriodendron tulipifera, który na starych, francuskich rysunkach wygląda tak :)

Tulipier de virginie 

Obercunnersdorf, Niemcy


                                             Miłego dnia:)

ewa

Żródła zdjęć:  1,4, 5, 9 - FLICKR , 12, 10,  

24 maj 2012

RA-BAR-BAR

z serii 'na słodko'
Dzisiaj będzie tradycyjnie, czyli placek z rabarbarem.

  

Jest to warzywo-owoc, na które jakoś specjalnie nie czekam. Mam do niego zupełnie obojętny stosunek. Jednak wszystko zmienia się wraz z pierwszym kęsem wypieku.

Nie wiem czym jest to spowodowane, aczkolwiek muszę stwierdzić, że posiadam jakąś dysfunkcję polegającą na zapominaniu smaku rabarbaru. Może dlatego, że u nas sezon na RABARBAR jest bardzo krótki. Za każdym razem, jak co roku podchodzę do niego z pewną dozą nieśmiałości. I co roku zachowuję się tak, jakbym jadła go po raz pierwszy w życiu! Paranoja! Trochę nieufnie, wydłubuję z upieczonego placka kawałek owego delikwenta. Oglądam z każdej strony i zastanawiam się, czy ja rzeczywiście to lubię? Wystarcza kawałeczek, żeby przekonać się, że ten rzadko spotykany słodko-kwaśny smak to jest to!


Więc dziś będzie delikatne, wilgotne ciasto i zanurzony rabarbar pod kruszonką.

rabarbar


rabarbar

Składniki na placek:

2 szklanki mąki pszennej
½ łyżeczki proszku do pieczenia
½ szklanki cukru pudru
185 g masła
3 duże żółtka
1 łyżka gęstej śmietany
owoce/rabarbar
½ szklanki dżemu truskawkowego

Kruszonka:

185g mąki pszennej
100g cukru
125 g masła
1 opakowanie cukru waniliowego

Wykonanie:  

placek:
Blaszkę wysmarować masłem.
Z mąki, proszku do pieczenie, cukru pudru, masła, żółtek i śmietany zagnieść ciasto i wyrobić kulkę. Kulkę zawinąć w folie i włożyć do lodówki na 30 minut. Po tym czasie zetrzeć na tarce i wyłożyć nią dno blaszki ( 33x23cm). Lekko posmarować dżemem.

Rabarbar umyć, obrać i pokroić na mniejsze kawałki. Rozgrzać suchą patelnie, włożyć "owoce" i posypać  5-6 łyżkami cukru. Poczekać aż rabarbar puści sok i zdjąć z patelni. Na ciasto wyłożyć gotowe "owoce". I posypać je łyżką bułki tartej.

kruszonka:
Do miski wsypać mąkę, cukier, cukier waniliowy. Masło rozpuścić i następnie wlać do miski. Wymieszać składniki. Wyrobić kruszonkę.

Kruszonką posypać nierównomiernie owoce. Tak, aby prześwitywały.
Piekarnik nagrzać do 180 stopni i piec 30-40minut.

P.S. Rabarbar puszcza jednak trochę soku, więc czasami czas pieczenia wydłuża się.
Gotowe ciasto posypać cukrem pudrem. Najlepiej smakuje w dniu upieczenia.

Smacznego!

liść rabarbaru

bukiet rabarbar

Pozdrawiam, Aga

22 maj 2012

NIE TAKI JEŻ STRASZNY....ODCINEK II

 Serial w odcinkach, jak to serial, dynamicznie nabiera rozpędu. Zespół scenarzystów, dzień i noc, pracuje chcąc zasłużyć na Oskara.

Przybywa aktorów. W tej chwili zaangażowanych jest trzech. Trochę jak szekspirowskim teatrze, nie wiadomo czy aktorka to czasem nie  aktor.

Ale jak to poznać wśród tych igieł? Czas pokaże.

Wiemy już na pewno z ODCINKA I, że w willi zamieszkała Mama-jeż.
 A reszta to kto?


Oto zagadkowy jegomość. Skrada się wieczorem, około 20.00 i pod nieobecność Mamy włazi bez pytania do jej domu!!! Posiedzi w środku, poogląda i odchodzi. Próbuje nawet zamieszkać w pobliżu. Sprawdza wszystkie zakamarki na zapleczu willi. Niestety z każdej potencjalnej norki trochę wystaje. Nigdzie nie jest mu dość dobrze. Czyżby Zła Teściowa? Prędzej czy później się wyjaśni!


Aktywność jeży rozpoczyna się tuż przed zmrokiem. Kiedy ostatnio pieliłam wczesnym wieczorem grządkę w pobliżu, lekko uderzałam w ziemię motyczką, zostałam donośnie z wnętrza willi ofuknięta!!! Widać już lokatorka nie spała ale jeszcze nie wychodziła, bo było za wcześnie. Może wzięła mnie za innego jeża? Dopominała się o ciszę? Czy chciała oznajmić, że to jej dom i już jest zajęty?

W poprzednim odcinku mogliśmy zobaczyć jeżowy dom. Dziś podam jego wymiary gdyby ktoś się jednak skusił  na zameldowanie jeża u siebie. Te biedaki są pod ochroną!!!

otwór wejściowy: 12cm x 12cm 
podstawa skrzynki lub stanowiska dla jednego jeża: 40cm x 60cm
wysokość pokoi: 35 cm

Ważne jest, aby znalazł się wewnątrz wiatrołap jeśli jeże mają w tym domu zimować. Można go zrobić z deski tak jak pokazano w odcinku I. 


Zwinięty w kulkę jeżyk prześpi zimę i obudzi się w okolicach kwietnia.

jeż europejski
1

Nasz serial o jeżach toczy się głównie na stołówce. Miejsce akcji  może do tej pory mało wykorzystywane w filmach. Mocno niedocenione. Producent jednak podjął to ryzyko i pomysł przyjął. 
Chyba się osobiście zaangażował w serial:)


Jeże są dość słabowidzące i raczej głuchawe. Mają za to bardzo dobry węch. Właśnie ten węch doprowadza je bezbłędnie do miski z kocim  jedzeniem. Po  przespanym dniu są straszliwie  głodne. Biegną, bardzo szybko, na stołówkę sprawdzić czy jeszcze coś dla nich zostało.


A jak już jedzą to o "bożym świecie" zapominają. Ciamkają, mlaskają i zachowują się bardzo głośnio. Jak małe dzieci. Nawet lampa błyskowa nie robi na nich wrażenia!!! Byle jeść! Ze względu na późną porę, muszą znosić te błyski  fleszem po oczach. Takie są "blaski" pracy aktora. Budżet okrojony więc i sprzęt niedoskonały. Trzeba doinwestować tę produkcję. 


Nasza Mama, ta z tyłu, nawet toleruje te wspólne "kolacyjki". Odbywają się one tak żywiołowo, że rano miska jest przewrócona do góry dnem.
Jak długo tak będzie? Oglądajcie nasz serial czasami:)

P.S
Teoretyczny sposób rozróżniania płci u jeży.


samiec samica jeża
2
 








Ale u nas chętnych do rozpoznania nie ma :)








                                                                             Informację i zdjęcia 1,2 z książki :



KONIEC ODCINKA II
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...