28 sie 2012

WIKLINA - zawsze gotowa na drugie wcielenie w BOLESTRASZYCACH

Ciągle jestem jeszcze pod wrażeniem. Przywiozłam to wrażenie z Krakowa, dokładnie, z restauracji Stajnia oraz  z Żywej Pracowni  na Kazimierzu.


Urzekła mnie tam wiklinowa materia i możliwości jakie w niej drzemią.



Jako środek wyrazu wymaga wiele trudu i nauki. Również siły. To co laikowi wydaje się proste, jest efektem wielu lat nauki.  Każdy kształt koszyczka jaki znamy, to czyjś dorobek twórczy. Są oczywiście wzory powielane i można powiedzieć "oklepane". Ale są też  nowe, autorskie projekty, które nie tak łatwo powtórzyć, nawet wikliniarzom z doświadczeniem. 

A oto co mnie tak urzekło, że piszę ten post i sięgam do przepastnej pamięci komputera.

"Żywa pracownia" Kraków, 2012r.

"Żywa pracownia" to pracownia ceramiczna nie wikliniarska, choć nazwa akurat. Każdy może tu wejść "z ulicy" i własnoręcznie dokonać aktu tworzenia rzeczy pięknej i cudownie bezużytecznej. A taka forma warsztatu nie dziwi, zwłaszcza na krakowskim Kazimierzu, który sztuką stoi. Być może zagladając raz, ktoś złapie bakcyla ceramicznego, i owszem. Ale spokojnie. Jako zarażona, gwarantuję satysfakcję z tej "dolegliwości":) A co powie na ten splot Piotr, wikliniarz-ceramik? Dowiem się we wrześniu.

Ale do wikliny wróćmy. Co to właściwie jest ta wiklina? Zdziwi nie jednego, że to gatunek wierzby. W Polsce występuje 26 gatunków wierzb i ich mieszańców. Sa to drzewa i krzewy  najczęściej związane z wodą. Najpopularniejsze gatunki wierzby używanej do wyplatania to wierzba wiciowa (Salix viminalis), inaczej witwa lub konopianka, wierzba purpurowa zwana wikliną (S. purpurea), wierzba migdałowa  oraz wierzba wawrzynkowa. Wszystkie one tworzą zwykle wysoki i szeroki krzew. Oprócz koszyków i innych ozdobnych form używane są  również na faszynę (rodzaj płotka służącego do umocnienia brzegów zbiorników i cieków wodnych).


Bolestraszyce, koło Przemyśla.

Co można wyczarować z wierzby zobaczycie na kolejnych zdjęciach pochodzących z Arboretum w Bolestraszycach, koło Przemyśla. Corocznie Arboretum z Tarnobrzeskim Domem Kultury organizuje międzynarodowe artystyczne planery wikliniarskie a powstałe rzeźby wzbogacają aranżacje ogrodu.

 
  zielona metamorfoza
   
zielona metamorfoza

 zielona metamorfoza


Zdrewniałe sadzonki wierzby plecionkarskiej  sadzone są jesienią lub na wiosnę. Jesienią ścina się jednoroczne pędy po opadnięciu liści. Taki świeży, nieokorowany materiał służy do wyrobu płotków i koszy. Aby uzyskać wiklinę białą, pędy poddaje się dalszej obróbce. Jest to np. 8 godzin gotowania i korowanie. W celu zmagazynowania podlega ona również suszeniu. 
 










W bolestraszyckim Arboretum w 2002 r. założono kolekcję wierzb plecionkarskich i wikliniarskich. Zagłębiem wiklinarskim jest od dawna Polska południowo-wschodnia a dokładnie okolice Rudnika nad Sanem. Tradycje plecionkarskie sięgają tu XIXw.

Dodatkową atrakcją Arboretum jest labirynt wiklinowo-topolowy.

 

Wykonanie labiryntu, pod kierunkiem artysty, Stanisława Dziubaka z Tarnobrzega, zostało rozpoczęte w 2005 r. przez studentów arch. krajobrazu z KUL-u w Lublinie. Kontynuowane jest nadal (od 2007 r.) przez pracowników Arboretum.


Labirynt ciągle jest powiększany i zajmuje nowe terytorium.

Tu pomysły na żywopłot z wierzby i praktyczne informacje jak  go założyć: http://www.ze.strefa.pl/index2.php?main=zywoplot.htm


Na zakończenie dodam, że dawne oblicza wierzby są w poście o skansenie w Sanoku (post).

Pozdrawiam:)
ewa

24 sie 2012

DOLINA PAŁACÓW I OGRODÓW - Staniszów Górny i Dolny

Przepiękna dolina położona niedaleko Jeleniej Góry. Z Wrocławia to zaledwie 1-2 godzin jazdy. Zależy kto, jak i czym jeździ i jak często staje, żeby robić zdjęcia.
Na około stu kilometrach kwadratowych znajduje się 30 pałaców, zamków oraz dworów. Trwają starania o wpisanie Doliny Pałaców i Ogrodów na listę UNESCO.  Zwłaszcza cieszy to, że obiekty te odzyskują dawny blask.
Tak tu niecodziennie, gdyż bywały w Dolinie  koronowane głowy a wraz  z nimi sławni goście, architekci i ogrodnicy. Letnie rezydencje otaczały pięknie zaprojektowane parki. Do architektów krajobrazu, którzy tu tworzyli, zalicza się m.in. Petera Josepha Lenne. Nazwisko to pojawiło się już przy okazji postu o Sanssouci w Poczdamie oraz ogrodów zamkowych w Koblencji. Jeśli ktoś czytał, to już wie z  jaką rangą mamy do czynienia. Z górnej półki. Lenne, to przecież dyrektor ogrodów cesarskich.
Wojanów, Łomnica, Karpniki, Mniszków, Ciechanowice to tylko jedne z wielu siedzib. Bardziej może znane. Dziś jednak będzie o Staniszowie Górnym. O Dolnym też, choć to już zupełnie inna bajka.







zielona metamorfoza
www.palacstaniszow.pl

Pałacem w Staniszowie Górnym zaopiekowano się należycie. Nic dziwnego, gdyż jest w posiadaniu historyka sztuki - p. Agaty Rome-Dzida i jej męża Wacława Dzidy. Od ulicy wygląda niepozornie ale po wejściu na dziedziniec przeżywamy ogromne zaskoczenie. Jeszcze większe, wchodząc do środka. Jest to bardzo miła odmiana po oglądaniu, tylko z zewnątrz, pałacu w Wojanowie. Tu możemy zajrzeć prawie wszędzie! Posiedzieć w klubowych fotelach, które zdobią liczne zakamarki małych wnęk i saloniki. Poczytać książkę, których tu wiele.

 zielona metamorfoza

A to jeszcze nie koniec niespodzianek. Poczekajmy.

W budynku pałacu ulokowała się po wojnie straż pożarna.  Może dzięki temu zachowały się kamienne portale, opaski okien, kamienne posadzki!, bogato zdobione drzwi i boazerie. Są również sztukaterie, kominki i mozaiki na podłogach. Najdziwniejsze, że zachował się kartusz herbowy - łasy  kąsek !

Całości dopełniają: biblioteka (z księgozbiorem z XVIII w.!), obrazy, bibeloty i inne stylowe dekoracje. Spokojnie delektując się wrażeniami mamy przekonanie, że tu wojna światowa nie dotarła! Albo, że jakimś cudem, to wszystko przetrwało.

Jest również, w oranżerii, galeria sztuki. Można kupić obrazy, rzeźby, ceramikę zaprzyjaźnionych z właścicielami artystów.






Możemy tu też poucztować. Wewnątrz pałacu  lub w parku, na kocu, zrobić piknik. Leniwy piknik w angielskim stylu. Zwykłe nicnierobienie:)


Park nadaje się do tego idealnie. Styl angielski. Zaskakują, ogromne głazy narzutowe rozsiane, jakby od niechcenia. Nie wiem czy słusznie, ale podejrzewamy tu "niewielkie" działania celowe. Czego się nie robi dla efektu?  W rodzimych parkach na terenie np. Anglii, w pustelniach mieszkali nawet "prawdziwi" pustelnicy.

Według dawnych norm był to jeden z najgorszych zawodów tamtych czasów. Pustelnik taki nudził się potwornie i często porzucał  posadę. Nie mógł się odzywać do oglądających go spacerowiczów. Musiał spać na ziemi lub ławce. Udawał kogoś, kim przecież nie był. Ascetę. Nic dziwnego, że niektórzy robili "wypady" do pobliskiej gospody, za co  byli zwalniani z pracy. Przetrwały zapiski takich osób i stąd wiadomo, jak niewdzięczna to było zajęcie.




W skład parku wchodzą też cztery stawy, w tym kąpielowy z pomostem.

Wracając ze spaceru lub z nicnierobienia na trawie, możemy celebrować kolejną niespodziankę. Dom Kawalera przy pałacu. Pięknie odnowiony obiekt przyciąga, przyciąga i .... znów nie wierzymy, że to "Polska właśnie".

Dom Kawalera

Są też kwiaty. A wręcz kwiaty są mocną stroną otoczenia pałacu. Dominują  róże. Zarówno na rabacie, jak i na obrusach. Bardzo to "z angielska", stylowo. Angielska róża nie bez powodu słynna.


Są też inne kolekcje roślin. W zdumienie wprawiła nas niespotykana gama kolorów u storczyków. Te tropikalne barwy natychmiast  przyciągnęły nasz wzrok jak magnes. Naiwne. Tak tu na każdym kroku pięknie, że nie przyszedł nam do głowy podstęp, jaki tu zaplanowano.



Bo to były kwiaty sztuczne. Tak, tak. Prawdziwe liście, sztuczny kwiat. Na razie, nim znów zakwitnie:). W zasadzie czemu nie?


Po tych niezwykle przyjemnych wrażeniach i dobrym jedzonku, pięknie tu podanym lub przygotowanym własnoręcznie na piknik, pewnie przyjdzie każdemu do głowy zobaczyć Staniszów Dolny. Zwłaszcza, że to nie daleko,  na drugim końcu wsi. Nam przyszło. Niczego nie podejrzewając, znów, dałyśmy się zaskoczyć.

Niestety, to był kolosalny błąd! W kilka chwil czar prysł. 


Co z tego, że pałacyk jak nowy. Czy widzicie te drzewa! Kikutów drzew, które rosły latami i nigdy już nie uda się  "naprawić". Wyraźnie zabrakło wyobraźni, wiedzy i dobrego smaku. Jak ten  koszmar  zapomnieć........I te karłowate lampy...... Więcej nie powiem.


A mogło być tu naprawdę uroczo. Żal.



Z drugiej strony pałacu, który nazywany jest "pałacem na wodzie", jest ponoć ładniejszy na niego widok. Nam już się  jednak nie chciało tam iść. Wystarczy.

Za to kaczki i łabędzie były miłe i bardzo towarzyskie. Chyba są pupilami całej wsi:)



Pozdrawiamy serdecznie i jedziemy do Krakowa.
Aga i Ewa:)

Pałac w Staniszowie Dolnym z lotu ptaka:  http://www.karpacz.net/pano/palacnawodzie/

22 sie 2012

Włoskie inspiracje

Tiramisu.

Tym razem nie klasyczne, bo w końcu mamy wakacje iiiii są maliny!
Na szczęście, aby zrobić ten niebiański deser nie musimy rozgrzewać piekarnika. Wystarczy lodówka!!






A więc tiramisu z malinami:

Składniki/porcja na 4 większe filiżanki :
  • 250g serka mascarpone
  • 4 łyżeczki kawy
  • biszkopty
  • 4 żółtka
  •  maliny
  • trochę więcej niż 1/3 szklanki cukru pudru
  • gorzkie kakao 



    Wykonanie:

    Zaparzyć 4 łyżeczki kawy w połowie szklanki wody. Odstawić do ostygnięcia. Jajka sparzyć wrzącą wodą. Następnie odzdzielić białka od żółtek. Żółtka wrzucamy do miski i razem z cukrem miksujemy na gęstą masę. Następnie etapami dodajemy serek mascarpone i miksujemy na puszystą masę.
    Biszkopty namaczamy z dwóch stron w kawie i układamy w naczyniu w kolejności biszkopt-masa-maliny. Malin nie żałować! Na końcu wszystko posypać gorzkim kako i odrobiną cukru pudru.
    Wstawić do lodówki na ok. 3 godziny. Dobrze też smakuje na następny dzień!

    Smacznego, Aga.



    P.S jeśli boicie się surowych jaj, można je zastąpić śmietanką kremówką.
    200ml zimnej śmietanki kremówki miksujemy z cukrem do uzyskania konsystencji pół sztywnej, następnie etapami dodajemy mascarpone i ubijamy na sztywno. Można dodać kilka kropel aromatu waniliowego. Reszta zgodnie z przepisem :)


      20 sie 2012

      Nim zgasną słoneczniki

      Słonecznik- symbol boga Słońca?


      słonecznik ozdobny


      Dla niektórych plemion, rdzennych mieszkańców na pewno tak!
      Nazwa słonecznika - Helianthus wywodzi się od greckiego helios, czyli słońce i anthos, czyli kwiat.

      słoneczniki ozdobne

      Swoją popularność zyskał niewątpliwie dzięki swoim pokaźnym gabarytom. Stał się nawet inspiracją dla malarzy, artystów. W literaturze piszą, że wymaga gleb żyznych i względnie wilgotnych. Chociaż ja patrząc na te rośliny, wnioskuję, że udadzą się na każdej, przeciętnej glebie i to bez specjalnych zabiegów pielęgnacyjnych !
      Na rynku jest dostępnych kilka odmian ozdobnych. Jednak ten nasz poczciwy słonecznik zwyczajny chyba już zawsze będzie bił na głowę wszystkie inne i przez wzgląd sentymentalny kojarzył się nam będzie z wiejskimi ogródkami. 

      słonecznik zwyczajny

      puk, puk. Jest tam kto?

      Podobno słonecznik podąża za ruchami słońca i zmienia położenie swojej główki w ciągu dnia i nawet w nocy. Piszę podobno, bo ja takowych ruchów nie zauważyłam. Może posiadam słonecznika odrętwiałego? a może to jakaś bujda, a ja naiwna spodziewałam się spektaklu żółtych słoneczek ha, ha. A może słonecznik rusza się na tyle mozolnie, że nawet tego nie zauważamy?. Niektórzy podają, że słonecznik ożywia się w nocy "?" i ponoć nawet wtedy "tańczy"- pion, poziom, od lewego do prawego, hej! Niezły z niego baletmistrz!  
      Ktoś może wie, jak to jest z tym słonecznikiem? :) 



      Ale, ale!  Ów słonecznik oprócz tego, że ładnie wygląda na rabatce i w bukiecie, to jeszcze posiada jadalne nasionka. Żeby móc je pozbierać, należy główkę opatulić w przewiewny materiał, tak aby utrudnić dostęp ptakom. Oczywiście można też kilka główek podarować naszym pupilom, na pewno będą wdzięczne :)




      słonecznik w woalce, ha ha. Coś mi się wydaje, że co sprytniejsze ptaszki i tak dadzą sobie radę :)

      P.S Prażony słonecznik jest dobrym dodatkiem do surówki z zielonej sałaty ze śmietaną, cytryną i odrobiną cukru. Dodaje słonego smaczku :) 

      Pozdrawiam, Aga :)
      Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...