28 kwietnia

28 kwietnia

KOBIETA PRACUJĄCA - Aga

Trochę ochłody na wiosenny upał.

Blaski, a bardziej cienie,  pracy architekta krajobrazu.
Każdy, kto myśli, że to praca za biurkiem i przy komputerku z filiżanką dobrej kawy może się zdziwić jak wesoło może być w "terenie". A w terenie bywać należy i to często. Wymagają tego między innymi  tzw. inwentaryzacje zieleni bez których nie da się zrobić dobrego projektu. 

Ogródek przydomowy to czysta przyjemność dla Kobiety Pracującej. Ale nie zawsze jest tak prosto i przyjemnie.

Weźmy taką zieleń przyuliczną. Kobieta Pracująca musi o każdej porze roku ruszyć w teren i mierzyć, nanosić na mapy, rozpoznawać drzewa, które wzdłuż tej ulicy rosną. Nawet te bez liści w zimie! A samych topoli jest ok. 40 gatunków (na naszej półkuli :)). Nie mówiąc o odmianach! Zgroza!!! I ciągle, jak na złość, powstają nowe mieszańce.

oczywiście Aga.

Czasem może Kobieta Pracująca mieć warunki bardziej komfortowe. Na głowę nie pada, ręce nie odmarzają a  długopis współpracuje. Taśma miernicza się nie plącze. Sielanka.


inwentaryzacja obiektu na "naszym terenie"

Kobieta Pracująca nie odpuszcza  jednak tak  łatwo. Co ma być zrobione, to będzie. Spokojnie.


zapomnieli o nas, trudno.

W nagrodę może znaleźć taką perełkę jak ten cypryśnik błotny (Taxodium distichum) w zrujnowanym parku pałacowym. Cudo! I w jakim świetnym stanie! Jest szczęśliwa.


cypryśnik błotny w Piotrkowicach koło Strupiny (ok. Prusic)

również

Ale oto widzimy Kobietę Pracującą w nieco innym świetle. Nie to nie cienie, to mokre nogawki! Biedula. Dlaczego? Przepiękny (dawniej oczywiście) stary park krajobrazowy z uroczym, malowniczym stawem naprzeciw pałacu, hektarami  drzew do zweryfikowania, pagórkami widokowymi i łąką wyglądającą swojsko, zaskoczył nieco Kobietę Pracującą. Trudno. Nie poddaje się.

zielona metamorfoza
Piotrkowice, 2011 r.


Skrada się, kluczy, próbuje różnych możliwości i dróg.


Piotrkowice

Łąka okazuje  się jednak "wciągająca". A dalej jest już tylko gorzej.

Nawet mały strumień to wyzwanie dla Kobiety Pracującej. Nie dlatego, że się boi wody. E.... nie. Dlatego, że jest  kilka stopni na termometrze a do domu ok. 40-ści kilometrów. Trochę to daleko jak w butach chlupie. No i .... "trzeba przecież dziś to skończyć".

I co myśli wtedy Kobieta Pracująca, jak sądzicie?

Normalna  pomyślałaby: "...Boże, co ja tu robię?".

Ale Kobieta Pracująca myśli  "jak tu kiedyś było pięknie". I już widzi te powozy okrążające klomb na dziedzińcu. Tego egzotycznego cypryśnika, sprowadzonego zapewne ku wielkiej radości dawnego właściciela.  Posadzono go nie bez powodu nad  malowniczym  stawem, przy bramie wjazdowej. Miał być podziwiany. Ale po stawie  została tylko wypełniona śmieciami niecka a i goście już nie Ci.

Nawet nie zerkną.

W jej wyobraźni piękny dąb, dziś spalony do połowy a wtedy jeszcze dość młody, stojący dostojnie na środku polany, znów szumi jak dawniej. A na pobliskim pagórku widokowym, do którego teraz trzeba iść w woderach, stoją  na koniach jeźdźcy.

Ale to wszystko już było, to nie wróci. 

Teraz będzie tu trochę inaczej. I to też Kobieta Pracująca  już widzi. Jeszcze może mgliście ale coś już świta. 

Gross- Peterwitz - Piotrkowice

Gross- Peterwitz - Piotrkowice
Łomnica, Dolina Pałaców i Ogrodów

Mały skok w dawne czasy i proszę. Ile wspomnień wraca.  A przecież to dopiero było "wczoraj". Ale dla Kobiety Pracującej liczy się już "jutro".
Wysuszy buty, spodnie i przez  kilkanaście nocy z rzędu będzie mieć przed oczami, na zmianę, błoto i parking na 30 samochodów, który trzeba gdzieś tu zaplanować. A po jakimś czasie zaczną jej się pojawiać, zamiast parkingu -  "kwiatki".

Ale to już będzie po tym jak "odkopie" w różnych archiwach jak tu kiedyś było naprawdę. Przeprowadzi żmudne analizy i wyciągnie wnioski.  


  Pozdrawiamy Kobiety Pracujące:)
Aga i Ewa   

  

       

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

dziękujemy:)