25 paź 2014

MIĘDZYGÓRZE FINAŁ - neverending story "BIAŁEGO OGRODU"


"WYOBRAŹNIA JEST JAK SKRZYDŁA ALBATROSA,...

w wierszu Baudelaire'a: ...STWORZONE DO LOTU, PRZESZKADZAJĄ CHODZIĆ PO ZIEMI".
A  wyobraźni nadmiar? Już widzę te uśmiechy. Nieprawda?


Można o tym ogrodzie i zmaganiach mieszkańców Międzygórza poczytać na blogu wcześniejsze posty (TU) . Można będzie pooglądać w TVN-nie u "Mai w ogrodzie" (Już można. Odcinek 536). Najlepiej do Międzygórza pojechać i na własne oczy... Coraz więcej sygnałów, że ten, czy ów widział. To miłe. Póki w gablocie parafialnej projekt i zdjęcia nie wyblakną, rozpoznacie tam znajome twarze. Ogród zaś z roku na rok będzie coraz bujniejszy i piękniejszy.







MIĘDZYGÓRZE więc....

Obiecałam, że napiszę. Kiedyś, więc  .......   przepraszam, że dopiero teraz.

Było tak, dla przypomnienia...
1. Wizyta pierwsza.  Teren trzeba było zmierzyć z braku map. Początek niekończącej się historii...? Kto wtedy sobie wyobrażał, że potoczy się ciekawie?


2. Kolejne, chyba cztery, pięć weekendów? Ewuś, nie pamiętam ile weekendów? Wiele. (to do Ewy z Pszczelarni)











Ewa z Jasią podwiązują róże do siatki rozpiętej na murze

A tak wyglądała róża "po"

trawnik po lewej to dawny cmentarz


Ela :)

Tadeusz :)

I Tadeusz :)

Tam gdzie najtrudniej, zawsze Ewa :)


3. W końcu finał. W ciszy oczekujemy ekipy filmowej. Słychać jak trawa rośnie. I pada deszcz! Nabłyszczający oczywiście:)


Aneta, moja sister :)














Maja :)



Teren wokoło kościoła wysprzątany jak dom przed świętami.

4. Na tym etapie projektu Maja mogła jeszcze, przy okazji, wygodnie nagrywać ścieżkę dźwiękową do filmu o lokalnym żwirze pt. "biała Marianna". Pięknie chrzęścił pod jej stopami:) Jesteśmy wdzięczni Ekipie, że taki nietypowy ogród jak ten, znajdzie swoje miejsce w ich programie.

I jej ekipa :)







5. Wtedy wydawało się nam, że jesteśmy ostatni raz w Międzygórzu. W tym roku, oczywiście. Że wszystko jest tu pod kontrolą. Nikt nie zamierzał już wielkodusznie dosadzać nam potajemnie żółtych kwiatków w "Białym Ogrodzie". Poprzestano też "na wykopaniu" tylko jednej funkii. "Małe kobiece rączki" dzielnie plewiły i dbały o teren jak o własny ogród. Gdzie nie mogły sobie poradzić, dostały wsparcie od Tadeusza i Zdzicha czyli "tych co mogą więcej ":). Czasami padał deszcz.

Każde, prawie, obiecane słowo zostało dotrzymane.
Pojawiła się ławka. Sama się nie pojawiła. Marek (sołtys) obiecał. Ponoć jest zgromadzony materiał na odremontowanie nagrobka darczyńcy gruntu pod kościół. Może i jest. Dobrze by było. 
Są pomysły na projekt wyremontowania muru kościelnego. Czy się uda? To by dopiero wypiękniało.


Dużą i bardzo miłą niespodziankę sprawił nam właściciel sąsiedniego sklepiku z pamiątkami. Pewnie nawet o tym nie wie.
Chcąc nawiązać do estetyki kościoła, pomalował budkę podobnie do kolorów na elewacji wyremontowanej świątyni. Cud. 

Wiele rzeczy udało się zrobić, jak choćby przestawić tablicę ogłoszeń parafialnych w inne miejsce, mniej zasłaniające kościół i dające swobodny dostęp do ogłoszeń. Kolejny cud. Zlikwidować ławkę, która niezbyt pasowała do tego miejsca. Zastąpić ją nowymi, na podeście kościoła. 

Dzięki dobroci sponsorów powiększyć budżet z 1500 zł do 5000 zł. Za te pieniądze kupiliśmy jedynie rośliny. Zgodnie z ideą obsadzania kościołów przez wiernych, wiele sadzonek zostało "Białemu Ogrodowi" podarowane z własnych ogrodów lub wręcz celowo zakupionych w prezencie dla niego. To niezwykłe. A jeszcze przecież dostaliśmy ziemię i obornik. To był dobry start dla roślin. Ukłony dla Ewy-ogrodnika organicznego:)

Ale najważniejsze, że mieszkańcy zaakceptowali zmiany i polubili to miejsce. A my polubiłyśmy mieszkańców:) 


Rośliny zostały pierwotnie dobrane przez nas pod kątem znaczeniowym. Ich chrześcijańska symbolika, nieco już zapomniana, została w "Białym Ogrodzie" przywrócona i opisana w opracowaniu. To idealne miejsce dla niej. Dziękujemy Pani Konserwator, że się do tego pomysłu przychyliła.


Zdewastowany teren zaczynał przypominać wypielęgnowany ogród. Jednym z efektów jakie chcieliśmy osiągnąć, było zasłonięcie ogromnej ilości murków przy schodach. Jeśli tylko pnąca hortensja i róże się rozrosną powinny zniknąć.  Zadbaliśmy też o rośliny istniejące, choć niektóre musiały zniknąć. Ściągaliśmy "wybrańców" z różnych szkółek, z daleka i bliska. To była logistyka nie lada. Kolejnych dosadzeń nikt nie był w stanie już powstrzymać:). Myślę, że jest to zgodne z ideą takich miejsc i bardzo im służy. Wart podkreślenia jest też fakt, że zwiększającej się ilości roślin towarzyszy pielęgnacja terenu. Obowiązki te wzięły na swoje barki głównie dwie mieszkanki Międzygórza, Jasia i Ela oraz niezastąpieni Ewa z Tadeuszem z Pszczelarni. Chwała im za to. Pójdą wszyscy do nieba jak nic.
Jako przestrzeń publiczna, ogród ten służyć ma edukacji i propagowaniu kultury ogrodniczej oraz historii ogrodowej. Wybrane początkowo rośliny zostały więc w "Białym Ogrodzie"  opisane. Do wykonania tabliczek z oznaczeniem roślin został wykorzystany łupek szarogłazowy. Ten bardzo trwały i szlachetny materiał stanowił dawniej poszycie dachu kościoła św. Józefa. Obecnie jest tam gont. Chcąc nawiązać do historii kościoła, przywrócony został w takiej formie, w otoczeniu. 












Od początku wiadomo było, że rośliny, które zostaną wykorzystane powinny być obficie kwitnące, bujne i pięknie pachnące. To przecież kościół barokowy. Przepych jest wskazany. Z zewnątrz może skromny, ale za to w środku...



Niewielka, początkowo, ilość pieniędzy bardzo ograniczała zakupy. Mimo to pomysł ten został zrealizowany. Duży nacisk położyliśmy na wybór gatunków i odmian silnie pachnących. Zgodne to jest z barokową ideą poznawania ogrodu wszystkimi zmysłami. Zmysłem powonienia, dotyku, wzroku i słuchu.  Jak wszystko zakwitnie! Zwłaszcza, że ogród ma południową wystawę....:) Hm,  słuchu .... możne pszczoły dadzą koncert. A może to dobry pomysł na muzykę i atrakcję dla turystów?

Na tym etapie myśleliśmy wszyscy, że otoczenie kościoła jest już gotowe. Trzeba tylko czekać kilka lat i będzie super. Niestety na scenę wkroczyli nieoczekiwani, nowi artyści. I nie była to grzeczniutka Pyza - maskotka.


Do głosu doszły inne czworonogi oraz ich niefrasobliwi właściciele. Spowodowali zmianę otoczenia kościoła w taki oto sposób.


Pojawiły się płotki zabezpieczające bukszpan przed  psami i mocznikiem. Wiadomo, że jest on w stanie w szybkim tempie unicestwić rośliny.

Czy właściciele czworonogów mogliby więc wyprowadzać je gdzie indziej?

Zielone płotki piękne nie są. To jasne. Był to akt desperacji mieszkańców. Aby ten stan rzeczy poprawić kolejnym consensusem stały się kamienie... 
Będzie czas aby to poprawić, bo to tylko kroki zaradcze.

Tymczasowo więc jest jak widać. Taka "mała rzecz" jak pies, jednak wyjątkowo nie cieszy. Już nie udałoby się przebiec tak łatwo po białej Mariannie, która przysłania notabene betonowy fundament istniejącego tu kiedyś muru lub ławki.


Tak czy inaczej, historia "Białego Ogrodu" na tym się nie kończy. To przecież neverending story. Musi trwać. 

Myśleliśmy, że wielkie sprzątanie dla telewizji mamy już za sobą. Ale nie przewidzieliśmy innego, znamienitego gościa. Ogród miał  błyszczeć na nowo. Deszcz, deszczem a poświęcenie oficjalne i namaszczenie? Bez tego święte kwiatki i symbole nie mają tu co szukać. Nawet pomimo daru Księdza Proboszcza, za które zostały kupione.








Tak więc kolejna, miła wyprawa do Międzygórza na zaproszenie Księdza Biskupa Świdnickiego.Tym razem ogród wyglądał jeszcze dostojniej. 40 flag Tereso?

Jakoś  etykiecie tak podniosłej imprezy dałyśmy radę, choć nieopacznie spóźniłyśmy się na mszę i poświęcenie. Stało się. Informacja o zmianie godziny umknęła nam (mi umknęła oczywiście) niefortunnie, za co ponoszę całkowitą odpowiedzialność. Ale też dzięki temu historyczne sceny zostały właściwie uwiecznione. W innym wypadku utknęłybyśmy jak reszta w ciasnym i szczelnie wypełnionym wnętrzu kościółka bez szans na zdjęcia. Ponoć pewne kręgi mówią, że dobry fotograf jest zawsze na właściwym miejscu i we właściwym czasie. To jest chyba ta sytuacja?
Na szczęście w Międzygórzu już teraz sami swoi, więc mimo, że trzeba się było na kolacji tłumaczyć, zrozumieli i wybaczyli.

Dla tych co Międzygórza nie znają, dodam jeszcze, że ów pusty teren na powyższym zdjęciu to teren byłego cmentarza. Nie chcieliśmy tu kopać i planować roślin. Zostały tylko posadzone cztery drzewa magnolii, za co właścicielom firmy MERIDA i Sołtysowi bardzo dziękujemy:)
Dziękujemy też w tym miejscu:
-Księdzu Proboszczowi  
-Nadleśnictwu w Międzygórzu  
-Pani Burmistrz, 
-Mieszkańcom Międzygórza wszystkim razem i każdemu osobno, którzy wytrwale pracowali z nami lub wspierali na różne sposoby, choćby paczką rękawic czy mosiężną tablicą pamiątkową.
-Mieszkańcom Wrocławia, wiadomo którym, są na zdjęciach:)



Czy to koniec niekończącej się historii? Czas pokaże. Dla tych, którzy myślą, że tu można było zrobić więcej,  dedykuję cytat na początku, o wyobraźni. 

Jest jak skrzydła albatrosa, to fakt, ale trzeba też jakoś z nimi chodzić po ziemi:)



Pozdrawiam Was Kochani w Międzygórzu i tu we Wrocławiu
Dziękuję Wam:) 

Bez Was nie byłoby "Białego Ogrodu"

ewa


              fot. ANE
   fot. ANE


Wiosna 2015 r. Jasia przysłała zdjęcia pięknie kwitnących już krokusów:)





3 komentarze:

  1. Jestem pod wrażeniem zaangażowania i radości płynącej z waszych twarzyczek roześmianych przy bądź co bądź ciężkiej pracy . gratulacje .
    czekam na fotki na drugu rok ,jak będzie biały o gród ewoluował , bo nie wierzę że coś nie dosadzicie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jesteśmy z tych co narzekają:) Na pewno za rok, dwa i trzy będzie ich coraz więcej. Dziękujemy:)
      ewa

      Usuń
  2. Świetna inicjatywa, robi wrażenie zaangażowanie połowy parafii :) Do tego przepiękny efekt. Pomysł z symboliką roślin jest super. I ściągnę chyba pomysł na tabliczki. Gratulacje dla Was i dla wszystkich zaangażowanych!

    OdpowiedzUsuń

dziękujemy:)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...