19 lip 2013

PRZEMINĘŁO Z WIATREM - Maciejowiec.

Renesansowy dwór w Maciejowcu
Tańcząc pół dnia irlandzkie "skipy" na SLOT-Arcie w Lubiążu, w sobotę, poczułam, powracającą tęsknotę za Giebułtowem. 
Te podskoki i rytmy przypomniały mi, że jeszcze trzy dni temu, dzięki podobnym rytmom i samochodowemu CD, udało mi się zatarasować drogę do pałacu w G, zwaną rowerową i naderwać sobie nogę.
Droga rowerowa w G jest zdradliwa i tylko z nazwy chyba rowerowa. Do biegania słabo się nadaje, a z rowerem chyba jest na niej jeszcze trudniej.

Na szczęście, jak wiadomo, życzliwych ludzi w G nie brakuje, więc kuśtykania do domu mi oszczędzono. ("Ty, faktycznie!" - powiedziała Królewna-medyk, patrząc na mój naderwany mięsień w łydce ).
Pozdrowiona bądź nadworna  Lekarko:)

Miłego Pana, który wskrzesił akumulator  pozdrawiam również i dziękuję za pamięć o moim dziadku:). 

Jak już o drogach rowerowych, to w Izerach są cudowne i doceniane, SINGLE-TRACK-i.

Miałam zamiar i ja, tym razem, przejechać trasę rowerem, ale ta noga się zbuntowała .... Ponoć wśród internautów na świecie, po tych w USA, nasze trasy, izerskie, zdobyły wysokie miejsce. Siódme? Na świecie! Najpierw była, chyba, Kalifornia, potem Izery! 

Ale, ale, Maciejowiec. P. Tomasz z Lawendy Izerskiej powiedział, że warto pojechać, bo w "Senecie" występuje Maciejowiec gościnnie. Przejrzałam "Dendrologię" W. Senety pod tym kątem oraz wskazane gatunki. Niestety, nie ma Panie Tomku.
Ale Maciejowiec na pewno warto zobaczyć. Renesansowy dwór i ten drugi klasycystyczny. Bo są tam dwa dwory. Ponoć jest jeszcze piękny wąwóz w uskoku tektonicznym (info Naftalina) i spiralnie zaplanowany park z alejami. To nam umknęło. Na następny raz będzie.... o ile komary pozwolą. "Trochę" ich było. W takim zarośniętym miejscu, bardziej dziś lesie niż parku, należy się na nie nastawić ...obowiązkowo. 

Mauzoleum w Maciejowcu

Renesansowy dwór w Maciejowcu
Schody  z "żyłami" do kościółka przy "nowym " pałacu.

........stare, ogromne, żywotniki zachodnie w parku
Park przy pałacu, owszem, kiedyś był piękny i "na czasie". Świadczą o tym stare drzewa. Na pewno były dumą właścicieli, którzy, jak i my dziś, podążali za ogrodowa modą. Egzotyczne, wtedy, żywotniki, kasztan jadalny, rododendrony. Na balustradzie tarasu zachowały się oryginalne uchwyty na skrzynki kwiatowe. Były ponoć magnolie. Jest jeszcze  dąb burgundzki.

Taki stary ogród jest jak opowieść. Wiele można z niego wyczytać. Właśnie za pomocą wiekowych drzew.

Kasztany jadalne sprowadzano do Polski od 1652 roku, żywotniki zachodnie podobnie. Magnolie dopiero od 1825 roku. Im więcej egzotycznych drzew zachowało się w dawnym parku, tym bliżej i dokładniej można opisać przemiany jakie tu zachodziły. Ale ponieważ najczęściej miejsca te nie są pielęgnowane, potrzeba nieco czasu, aby drzewa te odszukać i nanieść na mapę. Wtedy dopiero wyłania się "park". Jego kształt, osie widokowe, aleje i stawy. Zaczynają powstawać wizje, jak tu kiedyś mogło być...Na co patrzono z okna na piętrze. Jaki malowniczy widok roztaczał się z tarasu. Czy właściciel był zamożny, czy nie. Nowoczesny czy raczej zachowawczy. Wrażliwy na piękno natury czy tylko "modny". Wiele można wyczytać z zaniedbanego nawet ogrodu i parku.... jedyna trudność w tym, że na tych terenach Polski wtedy nie było. Więc owe drzewa mogły być  wcześniej już sprowadzone, jako, że w czołówce mody ogrodowej nigdy Polakom  nie było dane biec...

Pałac w Maciejowcu, przy tarasie kasztan jadalny.

Pałac w Maciejowcu
aleja świerkowa prowadzi do mauzolem
Castanea sativa -  kasztan jadalny

schody do kościółka w parku
magiczny krąg rododendronów w koło  budynku kościoła

Plany dawnych ogrodów pełne były znaczeń, symboli.

Nie jest przypadkiem i tylko ozdobą, posadzenie wokoło kościoła, kręgu z rododendronów. Owszem, widok ładny, zwłaszcza jak zakwitną, ale pierwotną ideą było oddzielenie sacrum od profanum. Miejsca panowania rzeczy świeckich od miejsca panowania świętości. Takich symboli używano powszechnie. Nie bez powodu sadzono żywotniki (popularne tuje) uznawane dawniej za drzewa długowieczne na cmentarzach. Były symbolem śmierci, smutku i żałoby. Również długowieczności w sensie życia również po śmierci.  Z czasem małe cmentarzyki lub mauzolea zniknęły. Zostały w tych miejscach żywotniki.

Obecnie stały się już  synonimem płotu. Żywego płotu...... Wszystko co dobre, kiedyś się kończy...

....Przemija z wiatrem....

słabo widoczny kościółek

pałac w Maciejowcu
Na temat pałacu w Maciejowcu powiem tylko tyle: remont stanął i dobrze, że na tym etapie. Dach chroni przed zniszczeniem i zawaleniem, bo od dachu zaczyna się ruina. Więcej szkód zrobić nie zdążono.

Dwór w Maciejowcu, tuż obok
Manna wonna
 Minęły dobre chwile w Giebułtowie i zapachy z nim związane. Nawet te, za 34 euro....

Ostrożeń , jednak polny, nie warzywny! 
Coś tam jednak po nas zostało... namalowane od serca...

...może tak szybko nie przeminie....kiedy my będziemy już daleko stąd.....


..." Pomyślę o tym później"...mawiała Scarlett O'Hara  w "Przeminęło z wiatrem". To dobra myśl, żeby za wiele nie rozpamiętywać. Trzeba z życia brać "dobre chwile" i się nim cieszyć. Czego wszystkim czytającym, w te piękne letnie miesiące, życzę.

A Ty Joanno łap formę. Przybywamy!!!! Pamiętaj, że przez Liverpool, please.  

okolice Crosby
j.w
w oddali ....Liverpool
szachulce w Chester
Chester
i....."angielska , romantyczna dzikość"
Wiele z tych wspomnień przeminęło z wiatrem.... ale będą na ich miejsce nowe!

Miłego dnia,
ewa


4 komentarze:

  1. Jaki piękny ten Maciejowiec :-O Olbrzymia szkoda,że niszczeje...Ewuniu! Czy nie mogłabyś na swoim blogu przy okazji nowych postów załączać również map z lokalizacjami miejsc??? Ja bardzo proszę :-* Jakie olbrzymie rododendrony! i nie miałam pojęcia (oczywiście), że tak wygląda kasztan jadalny (zupełnie nie podobny do...kasztana :-P czyli- kasztanowca). Kwiaty na werandzie namalowałaś na prawdę przepiękne- nie dziwię się wcale, że dziecko się obraziło i nie chciało po Tobie malować :-D ...i nie wiedziałam,że okolice Liverpoolu są takie romantyczne! Jeju! nic nie wiedziałam! :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Załączać będę. Zwłaszcza, że nowy sprzęt sporo ułatwi. Tymczasem powiem, że jest blisko Giebułtowa,koło Lubomierza i Pokrzywnika. Mało kto o nim wie, doprawdy. Tymczasem Ag. :):)

      Usuń
  2. W Maciejowcu te magnolie, wielkie, jednak są. Krąg różaneczników faktycznie jest magiczny, ja zazwyczaj z satysfakcją odnajduję wokół chrześcijańskich kościołów pogańskie jesiony;-)
    Jeżeli masz na myśli te białe kwiatki, to to jest wiązówka błotna, a ostrożeń- zapewne nie polny!
    Gdzie ta weranda piękna?

    OdpowiedzUsuń
  3. hahaha, pogańskie mówisz i nie polny? A jaki więc u licha?
    Weranda w samiuteńkim Giebułtowie:)

    OdpowiedzUsuń

dziękujemy:)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...