28 wrz 2013

KOLORY OGRODU BOTANICZNEGO JESIENIĄ - Wrocław

Dwa  dni temu siedziałyśmy z Agą na sympozjum MIEDŹ w ARCHITEKTURZE i słuchałyśmy o zaletach, zwłaszcza estetycznych, tego metalu dla nowoczesnych rozwiązań projektowych.
Jedną z niepodważalnych  zalet okazała się możliwość perforowania w blasze miedzianej wzorów zaczerpniętych z natury oraz odbicie się w błyszczącej elewacji stojących po sąsiedzku drzew.
Wszystko PIĘKNIE! Wizualizacje, realizacje - cudo.
O co więc mi chodzi? O to, że niedługo nie będzie już co miało się odbijać i o to, że główna prelegentka, w stopniu profesora, nieustannie używała jednego określenia dla opisywanej i wykorzystanej w projekcie  inspiracji przyrodniczej, mówiąc o niej KRZAKI.
Może byłyśmy tam "nie u siebie" a może właśnie przeciwnie, należało przyjść, żeby zobaczyć jaka przepaść dzieli dwie pokrewne dziedziny, które   powinny współpracować. Pozostaje mi wierzyć, że projektanci elewacji budynku powstającego przy Ogrodzie Botanicznym we Wrocławiu wiedzą jakie "krzaki" zdobią jego fasadę. Dopóki architekci będą "projektować" nam  zieleń wokół tworzonych przez siebie budynków, nie dziwmy się niczemu.  Eksperyment ten trwa już jakiś czas. Może się  w końcu te "krzaki" przyzwyczają? Przepraszam, przystosują do architektów.
Żeby odreagować, poszłyśmy z Agą do Botanicznego. Przy wejściu mały niesmak. Bilet normalny już 15 zł? Trzy razy tyle co ulgowy. Nowość? .......Nie jedyna.
Tu i tam  stoją sobie takie retrospekcje z przeszłości ogrodu. Podoba mi się, że są ...... na szybie. 
Aparaty w dłoń i do dzieła. Trochę zimno,  a czasem aż by się chciało zaatakować rośliny fajnym ujęciem od dołu. Na pierwszy ogień idą trawy i turzyce. To ich pora. Dla nich tu głównie przyszłyśmy ale słońce takie piękne, że kolory stają się najważniejsze.
Schizachyrium scoparium (polskiej nazwy brak)
Schizachyrium scoparium
Typha lugdunensis  -pałka

miecznica

Pennisetum orientale - rosplenica

Bouteloua gracilis -  butelua

Stipa tirsa- ostnica

Zantedeschia albomaculata - cantedeskia


Penstemon hartwegii ' Grandiflora' - penstemon Hartwega
Carex comans 'Bronze Form' - turzyca włosista
Iresine herbstii 'Shiny Rose' - iresyna Herbsta


Tricyrtis formosana - trójsklepka
Nie ma co za dużo gadać. Dalie każdy zna. Te zmienne i ogrodowe. Wiele jest jeszcze kolorów w ogrodzie. Piękne słońce wydobywa też faktury i kształty....

Hakonechloa macra 'All Gold' - hakonechloa smukła
Pennisetum alopecuroides 'Hameln' - rosplenica japońska

Fragaria x ananassa 'Lipstick' - poziomka ananasowa (truskawka)

Aga powiedziała, że ..."udał się odcień"... Wiele kobiecych akcentów zawierają nazwy odmian. Lipstick, Sweet Kate. To miłe, choć głównie blogi ogrodnicze czytają kobiety. Mężczyźni jakoś się wstydzą? Ale ktoś przecież latami te odmiany hoduje i na zwieńczenie swojego wysiłku czeka. A potem, proszę, taka Kate, Lilly, Madame idzie w świat i "błyszczy". Bardzo miłe.

Tradescantia' Sweet Kate' - trzykrotka ogrodowa
Podagrycznik!!! 'Variegatum'
Podagrycznik, to jeden z najgorszych chwastów. A tu piękna odmiana pstra i mało inwazyjna. Jeśli ktoś przyglądał się kiedyś kwiatom podagrycznika z bliska, nie dziwi się, że go uszlachetniono. Są bardzo subtelne i ładne.

Boćwina szerokoogonkowa
Salvia lyrata 'Purple Knockcout' -  szałwia lirowata


Cleome spinosa - kleome





..... Nie mogło zabraknąć hortensji ogrodowych.....




Dość już dawno, ale bez premiery na blogu, stanął w Ogrodzie pomnik. Kopia.
Prawidłowo powinien stanąć w Parku Szczytnickim ale pewnie strach, że zniknie  jak oryginał, zwyciężył. Jest więc do oglądania tu, w pobliżu lilii wodnych. a na nim ......


Park Szczytnicki, Wrocław



Joseph Freiherr von Eichendorff  (10 marca 1788 - 26 listopada 1857) był niemieckim poetą i pisarzem z okresu romantyzmu.

Jest uważany za jednego z najważniejszych romantyków niemieckich.


Joseph Freiherr von  Eichendorff



Miłego dnia a jesieni słonecznej
ewa

i... aga




15 wrz 2013

Kochane gruchoty, czyli czym skorupka za młodu nasiąknie.....

Wśród samochodów, tak jak wśród ludzi, istnieją rodziny, pokolenia i pokrewieństwa. Martwa zdawałoby się, bezrozumna maszyna, stała się w trakcie swej ewolucji cząstka świadomości ludzkiej. Jego najbliższym "zwierzęciem domowym" stworzonym przez zapaleńców, fantastów, poszukiwaczy przygód, dziwaków, entuzjastów.  Uwierzyli oni, że zastąpią w ten sposób siłę mięśni ludzi i zwierząt. Do głowy im wtedy chyba nie przyszło, że stanie się samochód przyjacielem, radością, zmartwieniem, miłością lub wrogiem człowieka.


Kiedy doszukuję się początków  mojego zauroczenia autami, jak nic "winowajcą" okazuje się Tato. Dalsze dzieje i wybory, to już tylko konsekwencja tamtego bakcyla, połkniętego w dzieciństwie. Niekończące się opowieści zawodowego, wtedy, kierowcy o ciągle psujących się Nyskach. Akrobacje myślowe, co zrobić, żeby jeździły, brzmią mi w uszach do dziś...Wrażenie robi też Jego prawo jazdy.....ambitne.... wszystkie możliwe kategorie .....i nigdy.... ani jednego wypadku....


Dziś, gdy samochody stały się codziennością, gdy stały się mniej romantyczne i przyprawiające o bezsenne noce, niektórzy nie chcą się tych "udręk" pozbawiać. Całkiem poważnie brzmi eM, gdy mówi o swoim niebieskim BMW ..."popatrz jakie ona ma piękne oczy"... Wiele nocy pewnie ma nieprzespanych, główkując dlaczego ciągle ucieka z niej woda... :)

 Jak dawno temu Tato.


Dzisiejsze auta, nowoczesne i lśniące różnokolorowym lakierem lub te 'matowe", najmodniejsze, były jeszcze niedawno nieporadnymi wehikułami. Przypominały staroświecką bryczkę, czasem jej skrzyżowanie z rowerem, a czasem romantyczną karetę. Pełne sentymentu i możliwości odseparowania się od codzienności.

(...) Bo czasem jest tak, że pociąg zbyt powoli bieży, a okręt zbyt powoli płynie. Wtedy trzeba mieć automobil stukonny i wiać na złamanie karku (...), gonić z wiatrem w polu..., a poza sobą pozostawiać wylatujące z głowy czarne i dręczące troski, przepadające w tumanie kurzu (...) - Kornel Makuszyński, 1928 r.

Motoclassic na Zamku Topacz
W sierpniu, ku ogromnej uciesze eM, Marka i mojej, oraz Jeremiego znacznie mniejszej, odbył się  na terenie Zamku Topacz w Ślęzie pod Wrocławiem, kolejny zlot starych pojazdów.  

Motoclassic

Zamek Topacz
Muzeum Motoryzacji pod Wrocławiem



REO, 1908r.
Było wiele perełek. Na przykład REO, jeden z najstarszych samochodów zarejestrowanych w Polsce. Ma tylko dwa biegi co "nieco" utrudnia jazdę po rondach. Tak twierdzi właściciel. Wiele opowieści można było na zlocie wysłuchać.


A jeszcze więcej zobaczyć na własne oczy...



Dawni konstruktorzy pojazdy swe starali się ozdobić. Piękne latarnie, lusterka, chłodnice, które są "twarzą" każdego pojazdu, czarują. Korek od chłodnicy przeważnie ozdobiony figurką z symbolem firmy. Deska rozdzielcza jak w samolocie. Samochody dawnych czasów to prymitywizm funkcjonalności i artyzm wykonania.
















Samochód nigdy nie był oderwany od zjawisk tzw. społecznych. Jego dzieje przeplatały się z dziejami krajów, życiem jednostek, modą, sztuką,  literaturą i filmem. Choćby taki "Pontiac Bonnevill" czy "Grand Torino" z Clintem Eastwoodem.






Czy samochody, podobnie jak ludzie, którzy je tworzą, zachowują swoje indywidualne cechy narodowe? Angielskie wozy mają nieco staroświecki charakter. Francuskie posiadają wiele lekkości i wdzięku. Włoskie są skrzyżowaniem artyzmu zawartego w linii i temperamentu sportowego. Niemieckie są natomiast przede wszystkim  funkcjonalne. A Ci , którzy nimi jeżdżą? Co ma dla nich znaczenie? Poza ceną, spalaniem, kolorem.....





Mikrus
W naszych czasach samochód przestał być wytworem entuzjazmu i radosnej twórczości pojedynczego człowieka. Jest maszyną konstruowaną z zimnym wyrachowaniem przez bezimienne biura konstrukcyjne i wiele współpracujących zakładów.

Mikrus był wyjątkiem i jego historia ma coś z historii pojazdów budowanych na przełomie XIX i XX wieku. Ukazał się 1958 roku. W ilości około 2000 sztuk. Był produktem ubocznym produkującej również lodówki, Wytwórni Sprzętu Komunikacyjnego w Mielcu. Skończyły się "luzy produkcyjne" i skończyła się produkcja Mikrusa.

Anegdota, której eM  chyba nie zna mówi, jak powstała wersja bagażowa. Otóż stworzyła go pod naciskiem "z góry"  grupa projektowa. Powodem był   anons w gazecie o sprzedaży bagażowego Mikrusa. Skoro amator w garażu mógł to zrobić, to i My możemy, rzekli konstruktorzy! Powstał, oczywiście. Tylko, że w gazecie był błąd. Miał być "beżowy" a nie "bagażowy".... 


Czajka




Zamek Topacz
Zamek Topacz
Wszystkie te zabytkowe pojazdy są ładne i bardzo urocze. Wzbudzają tak  wiele wspomnień. Trudno jest ich nie darzyć uczuciem. Nic dziwnego, że Ci których na nie stać, płacą czasem miliony i to nie tylko złotych.


Historie rodów samochodowych są jak koligacje rodzinne. W 1932 roku została zawarta umowa Państwowymi Zakładami Inżynieryjnymi a włoska firmą FIAT (Fabrica Italiana Automobili Torino).
Coś w rodzaju małżeństwa. Z tego mariażu urodził się Polski FIAT 508, który zaczął być montowany w Warszawie w 1935 roku. W roku 1974 rozpoczęto produkcję Fiata 126p. Jest to wnuczek tamtego samochodu.
Wnuczek mniej zużywa paliwa (5,5l/100km) od dziadka (9l/100 km) i szybciej jeździ.  Miejsca wewnątrz MAŁEGO WIĘCEJ! Oto jeden z cudów postępu technicznego.  




...."W pierwszym okresie mało kto zdawał sobie sprawę, że samochód może być użyteczny. Gdy się przekonano, że naprawdę potrafi jeździć i gdy uruchomiono produkcję, podstawowym pytaniem stało się, który wóz jest najszybszy. Nastał więc czas w którym musieliśmy urządzać wyścigi"... tyle na zakończenie  Henry Ford
Pamięci Taty...

ewa
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...