28 wrz 2014

CZARNOLAS JANA KOCHANOWSKIEGO i JANOWIEC - dwory i ogrody polskie czyli "Na wschodzie bez zmian"

Kiedy na dole listy wyłania się jak zmora post "tanie i ekologiczne meble ogrodowe z palet" jest to znak, że już czas na kolejny. Oglądalność tych mebli bije wszelkie rekordy i zmora pojawia się często. Zastanawiam się co mnie podkusiło?
(Drobna sugestia dla osoby, która chciałaby stracić resztkę wolnego czasu i zacząć prowadzić blog, że "tanie i ekologiczne meble z palet" byłyby dobrym wyborem na bohatera, gdyż jest to fenomen, który być może niedługo zdystansuje meble "Bodzio").



Daleko od tych klimatów i mód, na wschodzie kraju, znajduje się Czarnolas Jana Kochanowskiego. Dotarłyśmy z Nadworną Lekarką do tej odległej krainy w sierpniu, karetą zaprzężoną w 90 koni mechanicznych. W godzin sześć. 








I pomyśleć, że Balzakowi podróż z Paryża do Wierzchowni zajęła 8 dni. Bez przerwy, dzień i noc, bez rozbierania się. Po drodze przesiadał się nieustannie a środki lokomocji to: kolej, poczta, ekstrapoczta, dyliżans, bryczka, kibitka, buda. Przez chwilę wóz ciągnął mu nawet wół. Podróż tę wspominał jak wyprawę na antypody kontynentu. Jednym słowem: koszmar. Dalej już tylko smoki i potwory... O Polsce pisał: "mięso jest tu tkaniną z grubych sznurów".










My, naszą podróż wspominamy znacznie lepiej. Robiłyśmy różne, czasem niezbyt mądre  ale ciekawe niezmiernie rzeczy, jak choćby przeprawę promową autem w trakcie trzaskającej burzy, z Janowca do Kazimierza. Ale to jak widać, nie tylko my. 





Na zatrzymanie lata, które właśnie odchodzi, przywrócę ciepłe widoki dworów staropolskich i ich ogrodów z Czarnolasu i Janowca. Miłe dla oka są te dobrze utrzymane budynki. Cieszy i nieco zastanawia metoda ich renowacji. Wyglądają jakby zbudowano je wczoraj. Nieco inaczej wygląda ten proces " u nas , na zachodzie". Czy to ten sam kraj i te same przepisy? 

Na  początek CZARNOLAS
Czarnolas
















Czarnolas, ze swą zadumą i spokojem, był na pewno dobrym miejscem do pisania. Może nie zawsze jest tu jednak tak spokojnie? Trudno powiedzieć.
Z ogrodowego punktu widzenia jest na pewno tych powodów do uniesień mniej. Ot, taki sobie, niczym nie zaskakujący ogród i park. 

Po drodze do Janowca widoki z dzieciństwa. Wieś Podole. To dobrze, że jeszcze jest, choć trafić nie było łatwo. Tak się tu pozmieniało.








JANOWIEC, zamek i dwór.




Zamek w Janowcu nie stoi samotnie. Towarzyszy mu charakterystyczny, 

sarmacki dwór. Dwór z Moniak wraz zabudowaniami gospodarczymi.







Dwór z Moniak
Dwory ziemiańskie to miejsca z natury tętniące życiem i bardzo gościnne. Taki też pozostał XVIII-wieczny dwór w Janowcu, zlokalizowany na terenie Muzeum Nadwiślańskiego. Przytulne wnętrza, miła atmosfera, ciche i spokojne otoczenie oraz przepiękne położenie dworu z widokiem na Małopolski Przełom Wisły znów nasuwają spostrzeżenie, że widok ten jednak "zmarnowano". Wysokie zarośla i brak jakiegokolwiek wzniesienia terenu lub podestu uniemożliwiają delektowanie się panoramą.





Dwór w Moniakach to czołowy obiekt i najcenniejszy zabytek Muzeum Zamku w Janowcu. Wraz z budynkami gospodarczymi obrazuje życie drobnej szlachty. Po II wojnie światowej, z roku na rok, popadał w coraz większą ruinę. Przed kompletnym upadkiem uratowało go przeniesienie do Janowca w 1977 r.





Dwór został wybudowany około 1760 roku we wsi Moniaki, niedaleko Urzędowa, na Lubelszczyźnie dla Jakuba Wierzbickiego, chorążego żytomierskiego i jego syna Jacka, cześnika urzędowskiego, przedstawicieli średniozamożnej szlachty.


Drewniany budynek, z dachem polskim podbitym gontem, posiada regularnie rozplanowane wnętrze, charakterystyczne dla polskich dworów drugiej połowy XVIII w., dwutraktowe z sienią. Liczy dziewięć pomieszczeń na parterze oraz jedno na pięterku nad gankiem.





Obecnie można tu spędzi noc wynajmując  pokój i delektować się poranną kawką w ogrodzie:)

Pozdrawiam :)
ewa

P.S








5 komentarzy:

  1. Piękne miejsca odwiedziłaś. Wyglądają na żywe, żyjące, są takie zatopione w zieleni. Tyle razy mijałam Czarnolas, ale nigdy nie skręciłam z głównej drogi. Jakoś obawiałam się szkolno-wycieczkowych realiów. Pozdrawiam,
    m.

    OdpowiedzUsuń
  2. Na pewno szkolno-wycieczkowe można poprawić w dorosłym życiu. Zwłaszcza jak się pod innym kątem spojrzy. Celem nie był wieszcz ale jego ogród i dom. A zatopione są w zieleni bardzo głęboko i bardzo daleko od drogi.:) Kiedyś, bo teraz droga jakby bliżej podeszła.
    e.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ewo, uwielbiam czytać Twoje posty. Zastanawia mnie dlaczego pomnik z głową (popiersiem) Jana K. musi być ogrodzony współczesnym (dodam) kutym płotkiem.
    Urzędów na Lubelszczyźnie - oj ciekawe miasteczko i ludzie tam (garncarze).

    OdpowiedzUsuń
  4. To też, ale dlaczego tam nie posadzono po prostu nowej lipy? Zdecydowanie lepsze wrażenie robi ogród dworu z Moniak.
    Ten płotek, to jedynie kojarzy mi się z ogrodzonymi grobami jakie dodałam w P.S Można pod to podciągnąć symboliczny sarkofag.
    Ale pewnie chodzi o co innego. Może o psy? Albo żeby się wycieczki szkolne nie opierały o obelisk?
    Ściskam Cię:)
    e.

    OdpowiedzUsuń

dziękujemy:)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...