26 cze 2012

Wspomnienia z Drezna - odsłona 2 - OGRODY W PILLNITZ



Planów było mnóstwo, a czasu niewiele.  Skrupulatnie przygotowane jechałyśmy, aby zobaczyć to niesamowite miasto, które odrodziło się jak Feniks z popiołów. Mam wrażenie, że w ciągu tych dwóch dni wycisnęłyśmy Drezno, jak przysłowiową cytrynę. Oczekiwania były ogromne i zostały spełnione. Choć jak to zwykle bywa, pozostał niedosyt.


Oczywiście był Zwinger (o czym mogliście już przeczytać w poprzednim poście-klik). Kolejnym celem był Kornerplatz i kolejka. Lecz nie ta, o której rozpisują się w przewodnikach, i z której podobno rozpościera się najpiękniejszy widok na Drezno. Wolałyśmy wersję starszą, objazdową, dłuższą, wiodącą przez osiedle i łączącą dwie dzielnice. Źle nas pokierowano i wylądowałyśmy na tej pierwszej, ha ha. Nieco zawiedzione krótką przejażdżką „to już koniec??” wysiadłyśmy i…..żale poszły w niepamięć, bo dzięki temu obejrzałyśmy rozsławioną panoramę, ale i willowe, bardzo malownicze osiedle. Wśród starych, leciwych domostw ostał się jeden rodzynek (a może było ich więcej?). Nowoczesny, prosty, surowy dom, posadowiony na stromej skarpie. Najbardziej pozazdrościłyśmy cudnego widoku z okna!!








Dla wyjaśnienia dodam, że kolejki w Dreźnie są dwie. Jedna, z 1895 roku-Standseilbahn, kolejka szynowo - linowa , i jej młodsza sąsiadka z 1901 roku – Schwebebahn (kolejka nadziemna). Kolejki znajdują się po prawej stronie mostu idąc od przystanku Kornerplatz, a nie jak niektórzy piszą po obydwu. Tą dłuższą naziemną mijamy pierwszą, kolejna jest ta „panoramiczna”. Na pewno warto wybrać się na obie.

Oczywiście był też Pillnitz. Letnia rezydencja Augusta II Mocnego. Dzielnica nieco oddalona od centrum, ale dzięki dobrej komunikacji bez problemu i w krótkim czasie dotrzemy tam autobusem, parowcem i oczywiście samochodem.






Trafiłyśmy akurat na targi ogrodnicze: rośliny zadbane, ładnie wyeksponowane, stoiska estetyczne, przemyślane, wstęp bezpłatny. Ogromny plus za zorganizowanie ich w tak przyjaznej, zielonej przestrzeni i na dodatek na trawniku, a nie na wybetonowanym placu.  O ile przyjemniej tak się robi zakupy. Zdecydowanie aura sprzyja!. 




Ale chyba najbardziej czekałam na "kolorowe podwórka", czyli Kunsthofpassage. Ich historia zaczęła się w 1997 roku, kiedy to postanowiono odrestaurować fasadę jednego z budynków przy Alaunstraße 70. Ktoś trafnie i słusznie zapytał „co się dzieje w środku?” Wszyscy wiedzieli, że musi tam powstać coś wyjątkowego. I tak od pomysłu do realizacji, krok po kroku, etapami zaniedbane podwórka zamieniły się w przytulne dziedzińce, których motywem przewodnim jest sztuka, a twórczy duch żyje w każdym zakamarku. Każdy z nich został zaprojektowany przez innego artystę. Każde z nich ma też swoją nazwę. A miłorzęby, które znajdujemy nie są tu przypadkiem. Mają znaczenie symboliczne, a mianowicie odrodzenia, potęgi życia.










Na tak małej powierzchni znajdują się galerie, sklepiki, restauracje. Odbywają się tam również cykliczne imprezy. Zorganizowano przestrzeń spełniając potrzeby i dzieci i dorosłych. Oczywiście w miarę możliwości. Nie zamieniono dziedzińców na jeden, wielki plac zabaw, czy ‘o zgrozo’ zabetonowany parking- jak to ma miejsce zwykle u nas. Wykorzystano każdy  dostępny skrawek na zieleń. A ponieważ miejsca niewiele są to najczęściej rośliny pnące (hortensja, trzmielina, glicynia, róża, wiciokrzew, kokornak). Woda opadowa jest wykorzystywana do zasilania niewielkich zbiorników wodnych, które niewątpliwie urozmaicają podwórza.  

Realizacja, jak najbardziej udana. Oby takich więcej! I nie tylko w Dreźnie.

Przez centrum, Stare Miasto przebrnęłyśmy dosłownie migiem. 

Dresdner Frauenkirche

Wojsławice, arboretum
'Dresdner Frauenkirche', Wojsławice, arboretum



Dresdner Frauenkirche

A to dlatego, że spieszno nam było zobaczyć Grosser Garten. Na wstępie przywitał nas bardzo oficjalny, niepełnoletni pan kolejarz z groźną miną i nakazał kupić bilety. Nieco zaskoczone, uśmiechając się pod nosem, uczyniłyśmy jak kazał.  Pomimo, że kolej obsługują dzieci, wszystko odbywa się tu całkiem serio. Są perony, stacje, przejazdy kolejowe, para bucha, gwizdek i kolej szybko rusza. Niesamowite wrażenie zminiaturyzowanego świata dorosłych. Z wielką sympatią patrzyłam na te dzieciaki traktujące śmiertelnie poważnie swoje obowiązki.









Oczywiście to nie wszystko, ale o tym może w kolejnej odsłonie.

Pozdrawiamy, Aga i Ewa.

2 komentarze:

  1. Polecamy dojazd z Wrocławia do Drezna (3 godz.) nowoczesnym pociągiem. Bilet grupowy(5 osób)lub rodzinny w obie strony kosztuje 70 zł/os.i kupuje się go na Dworcu PKP we Wrocławiu. W Dreznie warto kupić Dresden Card, która daje zniżki do muzeów i możliwość jazdy tramwajami, autobusami i parowcami bez ograniczeń.
    Ewa

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję bardzo za podróż sentymentalną. Byłam w Dreźnie kilka razy- ostatnio niestety w grudniu i zieleni nie było widać. Fantastycznie śledzić takie zmiany na bardziej zielono! Czego i Polakom życzę. B.

    OdpowiedzUsuń

dziękujemy:)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...