5 wrz 2015

ZABIERAM WAS W PODRÓŻ :) ZIELEŃ WARSZAWY






Powszechnie wiadomo, że podróże kształcą, więc jeśli macie ochotę zabiorę Was w podróż do Warszawy. Pojedziemy, mam nadzieję wygodnie, nowo nabytą lancią musa, którą w tej podróży chcę również bliżej poznać, zabierzemy też Kanta. 


Immanuel Kant (1724–1804), jeden najwybitniejszych filozofów, pewnie byłby przeciwnikiem twierdzenia o podróżach, lecz jego umysł niewątpliwie często podróżował, tworząc nowy język filozoficzny, którym mógł wyrazić nowatorskie koncepcje Kanta. Będąc synem rzemieślnika spędził ów niemiecki filozof całe życie w małym, kresowym Królewcu, nie wyjeżdżając z niego ani razu i nie mając kontaktu z ludźmi mogącymi mu dorównać pod względem intelektualnym. W tych warunkach przyczynił się do rozwoju tamtejszego Uniwersytetu, zamieniając go w znaną i renomowaną uczelnię.

Niestety auto okazało się dość wymagające. Najlepiej bowiem prowadziło się je w butach na... wysokich obcasach. Po całych dniach chodzenia, nie było to akurat tym o czym się marzy. Raczej myśli się wtedy o tenisówkach...

Skoro mamy ze sobą Kanta, to co miałby on do powiedzenia w temacie musy i tenisówek? Może na przykład:

 - Dla przeciwwagi wielu uciążliwości życia niebo ofiarowało człowiekowi trzy rzeczy: nadzieję, sen i śmiech.

Trochę więc poczucia humoru i po sprawie. Owa podróż miała wiele etapów. Zamek Królewski, plac Grzybowski, ogród na dachu Biblioteki, Łazienki, Saską Kępę, Wilanów i wiele, wiele innych, nie widzianych dawno miejsc, co może znaczyć dla każdego co innego, jak się szybko okazało w rozmowach po powrocie.

tarasy Zamku Królewskiego

tarasy Zamku Królewskiego


Podróże w internecie też kształcą więc na tarasy Zamku Królewskiego na dłużej można przenieść się również na blog do Ewy G - TU. 

Swoją droga zastanawiam się, czy jeśli już musi się na te trawniki (niby to też ogród) non stop lać woda ze zraszacza czy nie lepiej byłoby posadzić bardziej bioróżnorodnie. Ogrodnik zapewne tam już działa a może i kilku na etacie, jest ogromna powierzchnia zupełnie marnująca się teraz. Zróbmy zdjęcia, namalujmy kilka obrazów, nakręćmy filmy dla potomności, żeby wiedzieli jak było i może "idźmy do przodu"....Bo skoro już się tam ta woda tak leje a dookoła grozi nam pustynia?  ...?


Plac Grzybowski
Wszystko w mieście, w czasie owej podróży, prosiło się o deszcz. Trawniki przypominały ścierniska. Tam gdzie nie było nawadniania, roślinność wyschła na wiór. Plac Grzybowski i nowy "dotleniacz" wyglądają w tej suszy trochę jak z innej bajki. Choć i tu dominuje kolor żółto-zielony. Przypomnę, choć pewnie większość czytających to wie, artystka, Joanna Rajkowskiej, usytuowała swój dotleniacz na skraju dawnego getta. Pierwotnie wyglądał tak, jak niżej.....Zaczęli tu chętnie przychodzić ludzie. Może to kwestia wczesnej pory, ale mam wrażenie, że nie jest już tak tłumnie odwiedzany?



Za to w Łazienkach są te tłumy. Ten i inne parki, mimo "jesiennych", wyschniętych trawników, dają przynajmniej przyjemny chłód. Do wody to tu, jak i we Wrocławiu, wszędzie bardzo "daleko". Niby jest, a nie dosięgniesz, nie zanurzysz ręki, nie opłuczesz twarzy, za daleko. Możesz za to popatrzyć jak tryska multimedialna fontanna lub zaczerpnąć tej z beczkowozu. Ta, która jest dostępna, choćby była mętna i wątpliwa, przyciąga ludzi jak magnes.



Łazienki Królewskie

Promenada im Jana Karskiego, od ul. Boleść do mostu Śląsko-Dąbrowskiego
Ogród na dachu Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego i jego "drzewa"

Ogród na dachu Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego
Ogród na dachu Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego
Jedziemy dalej. Ogród na dachu Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego. Tu zielono jest również w czasie suszy dzięki użyciu  pięknie patynującej się miedzi. Metalowe drzewa rozrosły się a ich gałęzie dzięki winobluszczowi pięciolistkowemu dają powoli ogrodowi upragniony cień. Fajne są, ale nie chciałabym kiedyś tylko takich drzew doczekać, bo będzie jak z wodą z cysterny i multimedialną fontanną z zakazem wchodzenia.

Każde z tych miejsc warte jest osobnego postu. To przecież podróż dość długa. Ale ponieważ miejsca te nie takie znów są nowe i dla wielu znane na co dzień, jedźmy dalej. A to, że znane właściwe nie szkodzi. Nawet w takich trafiają się niespodzianki...

Niby to podróż po i w Warszawie, ale równocześnie wycieczka myślami do Kotliny Kłodzkiej. Próbuję bowiem nadal zrozumieć i potrzeba mi chyba lekcji filozofii na to co się stało w Międzygórzu. A stało się tak. Pomiędzy rwącym potokiem a kranem z wodą powoli, na oczach ludzi w upale umiera młodziutki ogród. Organizacja pielęgnacji i współdziałanie to podstawa, ale chyba zawiodły. Nieważne u kogo przecież leżą te konewki! Przepraszam, chyba jednak ważne, bo ogród umiera a konewki leżą sobie i czekają. Lepiej by je było może zamknąć w kaplicy? Nie pamiętam, ale chyba były poświęcone?





Kant rzekłby:

- Boskie dzieło stworzenia nigdy nie dobiega końca. Zaczyna się, a potem trwa nieskończenie, w nieustannym trudzie dając początek nowym sceneriom, nowym bytom i nowym światom. 

A może stworzyliśmy dzieło ludzkie lepsze od boskiego i nie wymagające troski? ... ?



Wilanów , 1777 r,  Bernardo Bellotto zwany Canaletto



Wróćmy do Warszawy. Wilanów. Rezydencja wzniesiona w latach 1681–1696 dla króla Jana III Sobieskiego z małżonką. Ogród ciekawy i będzie o nim post zwłaszcza, że rzeźby postaci mitologicznych (z poł. XVIII wieku) zdobiące go zostały sprowadzone z Brzezinki pod Oleśnicą k/ Wrocławia. 

Czy należy do nich również rzeźba Nike w ogrodzie różanym gdzie silnie pachnące odmiany w odcieniach pomarańczy i żółci, takie jak 'Bernstein Rose', 'Belle Epoque', 'Fresia' czy 'Kalmar', harmonizują z kolorystyką elewacji pałacu, podkreślając barokowy styl? Piękna jest ta Nike z wieńcem laurowym jak dla mnie a co Kant na to?:

Piękno – co się podoba ani przez wrażenia, ani przez pojęcia, lecz podoba się z subiektywną koniecznością, w sposób powszechny, bezpośredni i zupełnie bezinteresowny.

Czy podoba się Wam ten ogród? W sposób powszechny i bezinteresowny?


Wilanów, postacie mitologiczne. Rzeźby z Brzezinki pod Oleśnicą k/ Wrocławia.

Wilanów, postacie mitologiczne. Rzeźby z Brzezinki pod Oleśnicą k/ Wrocławia.
 
Wilanów, postać mitologicznej Nike.




Tym, co czytali poprzedni post wiadomo, że tropiłam przyczynę umieszczania w oranżerii w niemieckim Branitz niebieskich szyb. Megi przyznała mi nawet za to tytuł dziwaczki:)
Otóż, poszukiwania kolorowych oranżerii na tamtym poście się nie kończą. Moje dziwactwo ma dalszą szansę rozwoju. I to tu, na naszej polskiej niwie ogrodowej!

Znalazłam w Wilanowie fioletową oranżerię!

Może Inkwizycja miała rację, że to jednak dla urody? Co król, to król, nie musi stosować filozofii Kanta: 

- Człowiek nie jest bogaty tym, co posiada, lecz tym, bez czego z godnością może się obejść. 
 
Czy więc słuszne są moje wywody o powodach stosowania niebieskich szyb czy jednak wyroki Inkwizycji? Czas pokaże. 

(o niebieskim szkle w ogrodnictwie)











Ogród ów za czasów króla Sobieskiego był znacznie mniejszy niż obecnie. Dopiero kolejni właściciele Wilanowa rozszerzyli ten obszar i przekomponowali niektóre jego fragmenty. Podczas prac konserwatorskich podjęto się rekonstrukcji barokowego układu dróg i alejek, ale ta rekonstrukcja miała już zupełnie inne niespodzianki.... 



http://www.seiren.pl/Wyprawy/2012/2192012-przewodnik-po-archeologii-wilanowa.html 

Nasza wycieczka dobiega końca. Jeśli ktoś ma niedosyt Wilanowa zapraszam do Mai w Ogrodzie, gdzie podróż w czasie jest nieunikniona:)




Na koniec jeszcze raz niepodróżujący dotąd Immanuel Kant, który w tę podróż zabrany został zapewne pomimo swej woli: 

- Struktura naszych umysłów ogranicza zarówno gamę pytań, które zadajemy przyrodzie, jak i upośledza zrozumienie odpowiedzi, których ona nam udziela. 

 Pozdrawiam serdecznie :)
ewa 

7 komentarzy:

  1. Ostatni cytat z Kanta jest bezbłędny.

    OdpowiedzUsuń
  2. To prawda:) Zważywszy zaś na lata, w których żył mądrze zauważył:
    - Możemy człowieka ocenić po tym jak traktuje zwierzęta.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ależ ja się absolutnie przy swoich "wyrokach" upierać nie będę... choć lubię bardzo, jeśli coś jest li tylko "dla ładności" ;)
    Jednak czuję, że coś więcej w tym musi być, wszak niebieski i fiolet nie mają do siebie daleko.
    A w Warszawie nie była wieki, a i wcześniej nie znałam jej za dobrze, więc "nie widziane dawno" w moim przypadku oznacza totalną nowość. Muszę przyznać, że całkiem przyjemną ;))
    Pan Kant mądrym człowiekiem był.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda, że kolory te są blisko i prawdą, że obie oranżerie stoją w ogrodach "maniaków ogrodowych" (Jan III Sobieski bardzo był "pro - ogrodowy"). A w tym przypadku i uroda i funkcja idą w parze. Urodziwa para!
      Ciesze się, że zabrałaś się z nami do Wawy :)

      Usuń
  4. A ja nie byłam jeszcze na odnowionym Placu Grzybowskim (choć to miejsce ważne dla mojej osobistej historii). Na blogach czystam o nim w zachwytach.
    W WIlanowie byłam tuż po odnowieniu ogrodów i dalibóg nie pamiętam kolorowyych szyb w oranżerii. A o rzeźby nie upomną się Brzezinki? Właściwie powinny wrócić na swoje miejsce (chyba, że nie miały by dokąd wrócić)?
    Dziękuję za podlinkowanie. Twoje posty to wyższy poziom ogrodniczego wyrafinowania ;).

    OdpowiedzUsuń
  5. Juliusz Syty, były kierowca wyścigowy (?), przebywający przez ok. 20 lat w W. Brytanii. Dziś powoli zabezpiecza i remontuje pałac. Zamierza odzyskać rzeźby z Wilanowa. Nawiązał kontakt z rodziną Kospothów. Czy mu się uda? Nie wiem czy to dla nich bezpieczne. Na pewno lepiej im i bezpieczniej teraz w Wilanowie. Niech stoją i cieszą oko. Ta wyrwa w ziemi na pl. Grzybowskim robi wrażenie dość dramatyczne. Jak historia tego miejsca i pewnie taki był zamiar projektowy. Ale może ludzie już chcieliby spokoju, normalności? Nie wiem. To trudne :( Nie ma za co dziękować, to ja dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żeby prawdzie stało się zadość : ww. Pan nie jest już właścicielem pałacu. Nie wiem czy to lepiej czy gorzej. Zabytek kupiła Grupa Kapitałowa Gant Development SA. Niestety jest ona, po oszukaniu wielu klientów, w stanie upadłości a jej akcje od 25 maja zostały wykluczone z obrotu na GPW.

      Usuń

dziękujemy:)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...