5 kwi 2018

ZAPOMNIANE HISTORIE NIECHCIANYCH BRZÓZ


Oj szumią dalej nieszczęsne brzozy w Giebułtowie, a krzycząc z bólu, odsłoniły nie tylko piękno i porządek stojących dookoła domostw, ale również fragment zapomnianej historii. A raczej historii o której zapomnieć tu chciano i którą zasłaniano od lat. 





Wszystko oczywiście po to, aby żyło się milej, aby było ładniej, aby przechodzień aż westchnął z zachwytu nad wiejską, kwiecistą, giebułtowską, estetyczną sielanką. Przysiadł sobie w cieniu drzewa i odpoczął. I nie pytał za dużo, ale jak nie pytać, skoro samo się na usta ciśnie pytanie? 










Kontynuacja gospodarcza w Giebułtowie bije po oczach każdego kto tu zawita. Co do ciągłości estetycznej warto zauważyć, że już w XVI wieku powstawały w miastach i gminach pierwsze urzędy zajmujące się upiększaniem miast i wsi. Giebułtów też pewnie miał tam swoje miejsce...


Brzozy odsłoniły dobrze trzymający się mur okalający kościół i stary, wielowiekowy cmentarz na którym spoczywali założyciele i mieszkańcy mającej prawie 800 lat historii wsi, ale.... zaraz, zaraz…



Gdzie właściwie on się znajduje?








Czyżby kult zmarłych przeszedł w inny wymiar czy schował się pod użyźnioną kośćmi trawę........? A może z mniejszych, wielowiekowych tablic i nagrobków, lokalny ,,artysta,, zrobił sobie np. schody tylko -  dokąd one prowadzą? „Poszanowanie” historii kryje się za każdym rogiem. Po co komu historia, po co komu znajomość przeszłości? A no po to, by nie popełniać tych samych błędów i  nie wpaść do tej samej wyrwy w drodze. Jak to już ktoś powiedział - ,,uczmy się na błędach innych, bo sami wszystkich nie zdołamy popełnić,, I w tym cała mądrość, której tak brakuje „drzewiastym barbarzyńcom”.




Z brzozowego i świerkowego cienia wyszły niektóre, świecące pustką dawne nagrobki, których to  brakujące epitafia niewiele nam już powiedzą o zmarłych. Pomalowane na nienaturalny  dla  kultury pochówku kolor, obłożone materiałem z resztek jakiegoś remontu łazienki, robią za straszące swoim „przepychem” kapliczki.



Oprócz renesansowych, barokowych i późniejszych nagrobków brakuje tam jeszcze tylko jednego – mądrego gospodarza, który będzie widział i patrzył dalej niż czubek własnego nosa. Który będzie świadom, że dobro publiczne jakim jest giebułtowski kościół tak bezwzględnie okradziony z historycznej architektury wnętrza, ogołocony z przeszłości  i treści oraz przynależny mu teren z tak do niedawna pięknie wyglądającymi drzewami,  należy do wszystkich i jest dla wszystkich, a nie tylko dla ,,wybrańców,,. Co jeszcze odsłonią brzozy oprócz znikających epitafiów, wiekowych drzew, walących się z zaniedbania domów i ruin pałacu, którego nie da się już uratować...?


Pozdrawiam :)
ewa

Tekst nawiązuje do postu : O czym szumią brzozy w Giebułtowie




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

dziękujemy:)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...