16 lip 2012

PRAGA - RAZ JESZCZE:)


Pisecka Brana - Praga, z satelity niewidoczna.

Tym razem czasu było mało a wizyta w Pradze niezaplanowana. Do tego dwa samochody, które trzeba gdzieś szybko zaparkować! Prawie niewykonalne a jednak się udało. Chyba bliżej Hradczan już  nie można. Uwaga na tunel. Do tunelu nie wjeżdżamy.

Na parkingu przed  Pisecką Braną, od góry - patrząc na mapę Pragi ul. K. Brusce, znaleźliśmy miejsce idealne. Cień i brak opłat. Polecam. Dziesięć kroków i jesteśmy w Ogrodach Królewskich (Kralovska zahrada). Przyjemny chłodek. Ufff.


Ogrody Królewskie - Praga
Przy bramie wejściowej - Belveder w stylu włoskiego renesansu a obok, pośrodku regularnego ogrodu, stoi Śpiewająca Fontanna. Wykonana 1568r.,  wydaje dźwięki dzięki brązowej czaszy, o którą uderzają spadające krople.  Ogród Królewski został stworzony 1535r. i mimo wielu przkształceń posiada nadal wiele elementów XVI-wiecznej sztuki ogrodowej. Jest ponoć najlepiej utrzymanym praskim ogrodem. Wiosna kwitną tu tysiące tulipanów. Tutaj przecież przywieziono je po raz pierwszy z Turcji do Europy i zaaklimatyzowano. Dopiero potem trafiły do Holandii.  

kwietnik w stylu angielskim
Przy wejściu do ogrodów znajduje się również Dziedziniec Lwów i zwierzyniec, gdzie trzymano oprócz lwów, niedzwiedzie, lamparty i pantery. Niektóre z nich przebywały "na wolności" biegając w głębokim  Jelenim Parowie, oddzielającym ogród od zamku. 

Na zdjęciu ciekawy klomb w stylu angielskim. Przyzwyczajeni jesteśmy do myślenia, że styl angielski zastapił misternie zakomponowane, regularne kwietniki "francuskie". Wprowadził swobodne nasadzenia i malowniczą naturalność. To prawda. Jednak w rezydencjach angielskich właścicieli ziemskich przez długi czas zakładano jeszcze regularne dziwaczne, kwietniki trochę będące echem dawnej mody a trochę fascynacją egzotycznymi roślinami sprowadzanymi z kolonii angielskich.


W Ogrodach królewskich możemy zobaczyć też Starą i Nową Oranżerię. Stara w remoncie, a Nowa to niewielki, dobrze utryty, nowoczesny obiekt obok, w kórym przechowuje się m.in. rośliny kubłowe z Ogrodów.


metasekwoja chińska                                                                 (Metasequoia glyptostoboides)

Tu spotkamy też dość niecodziennie wygladającą metasekwoję. Wiele z niej nie zostało, jeśli weźmiemy pod uwagę, że to jedno z najwyższych drzew, ok. 40 m wys.


Jeśli zdarzyło się komuś, jak mnie, narzekać na bruk z kostki granitowej na wrocławskim Rynku, powinien przejść się po tym! Zwłaszcza na obcasach. Wrażenia niezapomniane:)


Opuszczamy Ogrody z ich detalami i klombami. Szybkim tempem przemierzamy dziedziniec Pałacu Prezydenckiego, wchodzimy, na lewo, przez bramę i widzimy Katedrę św. Vita. Należy tu wstąpić oczywiście!!! Jeśli ktoś jest pierwszy raz. Na razie mamy z górki:)
Okrążamy z lewej strony katedrę,  kierując się w stronę Złotej Uliczki. Przyjemność jej ponownego oglądania kosztuje 250 Kc/os. Omijamy.  Po drodze fajne knajpki i cafe. Każda niepowtarzalnie urocza. Artystycznie wysmakowana.



Ach to czeskie poczucie humoru!!!
Tyle się tu dzieje, że można godzinami tkwić między katedrą a bulwarem. I zawsze się coś nowego  wypatrzy. Praga to miasto, które naprawdę potrafi urzec. Ciasne "do bólu" uliczki i chodniki ledwo mieszczą tłumy turystów i pojedyncze stoliki restauracji. Jakoś sie to jednak udaje. Nikt nie narzeka. Zawsze się zastanawiam, co tu ważniejsze, jedzenie czy artystyczna otoczka?

Pomidorek w donicy, bibelocik czy malowane okiennice. Wszystko w dobrym guście. Chyba nikt tu nie oszczędza na artyście?


Jeśli dobrnie się do końca tych uliczek, czały czas idąc w dół, zobaczymy panoramę Pragi. Ale jaka to panorama! Każdy powinien zobaczyć ją na własne oczy.



I tłumy oglądających kręcą się tu  nieustannie. Trochę ryzykownie tak siadać. Widać nie mogli sobie odmówić.



Trochę ich rozumiem bo i my dla tego widoku tu dobrnęliśmy. No i dla 20 minut na Moście Karola :) Obowiązkowo, bo jak już, to już.




Nie tylko nam w Pradze się podoba. I choć zaczynając zwiedzanie od Starego Miasta idzie się ciągle pod górę można jeszcze podskakiwać z radości!

Na strudzonych czeka w pobliżu Katedry św. Vita tajski masaż. Trzeba tylko siedzieć spokojnie i się relaksować. Stworzonka w wodzie zrobią resztę. Dorosłych, jak widać, to przeraża. Posyłają na "pożarcie" dzieci?:)



Z masażem, czy bez i tak musieliśmy wrócić do punktu wyjścia. I niestety, wtedy już było pod górę.

Pozdowienia z Pragi.
Ewa


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

dziękujemy:)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...