30 lip 2016

GROSZKI I RÓŻE NIE TYLKO W WIEJSKIM STYLU

Nieznana jak dotąd nikomu 'PINK CANDY'


Miłość do róż nie jest miłością łatwą. Kto kocha róże ten wie. Ma w sobie wiele z przyjemności chodzenia boso żwirowymi ścieżkami. Ogród, miejsce dobrze nam znane, staje się wtedy ogrodem sensorycznym, odkrywanym poniekąd na nowo i bardzo ostrożnie. Jest lato, być może macie upragnione wakacje. Jeśli nie, znajdźcie choć chwilę czasu na bose spacery. Dobrze, kiedy można iść przed siebie po miękkiej trawie, ale czasem ostre kamyki, to jedyna droga. Stąpając więc ostrożnie i z wyczuciem liczmy się z bólem. Możemy też usłyszeć, powiedziane z troską: „Źle stawiasz stopy. Zacznij od palców, wtedy mniej kłuje”...



Tak radził Tomek, kiedy o 9.00 delikatnie jeszcze siąpił deszcz a my w tym majowym deszczyku przemierzaliśmy boso jego Ogród Traw w Radkowie (post). Dzięki Ci Tomku i za tę radę, która w szybkim czasie okazała się bardzo uniwersalna. Jak się też okazało, z różami właściwie jest bardzo podobnie.



"GERBE  ROSE'


Jeśli zdarzy się komuś, że pokocha róże lub zostanie przez jakąś, na przykład różową piękność 'Gerbe Rose', złapany we wnyk, być może powinien zacząć od nauki chodzenia na palcach.

Przede wszystkim umiejętność ta przyda się bardzo wśród miłośników róż. Później, kiedy już wejdzie nam w krew i stanie się drugą naturą, możemy sobie sprawić jeszcze specjalne rękawiczki na dłonie.

Oczywiście jeśli do tego czasu nie zakochamy się w liliowcach lub daliach.


'WESTERLAND'

Nie spodziewajmy się, że ogromna różnorodność kształtów i kolorów będzie tu naszym sprzymierzeńcem, bo choć każdy znajdzie wśród róż coś dla siebie, wśród miłośników raczej stąpajmy na palcach i słuchajmy. W obrębie bowiem tego wspaniałego, światowego bogactwa jednej przecież rodziny, jej amatorzy i miłośnicy toczą niewidzialny i zacięty spór o pierwszeństwo wśród płomiennych kwiatów słusznej wielkości i wytrzymałości "Niemek" nad delikatnymi, bladymi może nieco i czasem podatnymi na wpływy, ale jakże pełnymi wdzięku "Angielkami" czy też "królewnami" z historycznych epok. O czasem prozaicznie brzmiących "Amerykanach" nie wspomnę.

Jeśli wizja samotnej krucjaty i wędrówki przez wieki różanej historii i zakamarki setek (tysięcy?) rosarium jest Wam obca, możecie wstąpić do Polskiego Towarzystwa Różanego. Jest takie we Wrocławiu. Tam, wśród ludzi pełnych dobrotliwych pasji i bogatej wiedzy będziecie bardziej bezpieczni.

P. Marian Sołtys i inni miłośnicy róż na spotkaniu PTR we Wrocław, 2016 r.
WROCŁAW
Róża jest, jak mówi Pan Marian Sołtys (http://www.roses.webhost.pl/), tak udomowiona jak pies czy kot. "Zda się powstała by ludziom dawać radość i szczęście. Jej bliskie relacje z człowiekiem sprawiły, że zaczęła nazywać się jak człowiek, przybierać jego imiona i nazwiska, upamiętniać rzeczy dla niego cenne i ważne. To bardzo bliskie relacje"...

że są z nami od bardzo dawna. Ich ciernie ranią, ale i chronią. Mogą nawet stanowić zasieki jak zdarzyło się na Linii Maginota, gdzie róża przeszła do historii  jako Rose de la Ligne Maginot. Kto mógł przypuszczać, że setki róż kwitły w koszarach, a nawet na szczycie niektórych umocnień Linii Maginota? Tej historii wysłuchałam, opowiedzianej cudownie przez  Pana Mariana  na pierwszym spotkaniu Towarzystwa, ale można o tym, i o onomastyce, przeczytać  w linku, gdzie Pan Marian ją opublikował. Jest naprawdę bardzo ciekawa i pouczająca.

Takich historii jest wiele. Jak choćby ta, przytoczona przez Monikę Żeromską w  swoich wspomnieniach.

Monika Żeromska, "Wspomnień ciąg dalszy", Wyd. Czytelnik, 2007


GIEBUŁTÓW- IZERY 

rosa rugosa
żywopłot z róży rosa rugosa w Giebułtowie :)

rosa rugosa
OGRÓD NR 9
rosa rugosa


Pouczająco było też w Giebułtowie z okazji 3 edycji Ogrodów Otwartych 2016. Nieduży Giebułtów w Izerach różami już nieźle stoi a nawet naprzód kroczy i to nie na palcach. Jeśli ten trend różany nadal się tu utrzyma, to rośnie Panu Marianowi konkurencja. Obawiam się jednak, że mało kto będzie jak on czekał 30 lat, dając szansę Rosa filipes żeby zakwitła.  


Rosa filipes / róża cienkoszypułkowa
Rosa filipes / róża cienkoszypułkowa

Na pierwszy rzut oka chyba można się domyślić, że coś tu w G o "moich ogrodach" niechcący opowiadam, bo opowiadam, ale nie żeby nachalnie. Te pomysły, gdzie indziej wykorzystane i w innych kontekstach, tu w G znajdują jednak chętnych do kopiowania. Pobyty owe zaowocowały nawet i doczekałam się własnego kącika Ewy D. z okazji III Ogrodów Otwartych. Oczywiście nie za to gadanie i nie jego twórczy wpływ. Broń Boże! 

Za pracę KILOFEM ten kącik dostałam. (Panie Mateuszu, jakby Pan to kiedyś czytał, to proszę, jest dowód). Tu w G należy uważać co się mówi, bo można być na bardzo poważnie wziętym.  Samo gadanie ..."kilofem Panie Mateuszu, kilofem"... to tylko w Mściszewie jest możliwe bez konsekwencji  i dobrze robi wszystkim na nerwy, gdyż nikt go na poważnie nie bierze. Ale nie tu w G.

(Notabene dodam, że w Mściszewie nauczyli mnie małą koparką kopać, gdyż kilofa tam nie mają ;))

Kącik Ewy D./ OGRÓD NR 8/
 III Dzień Otwartych Ogrodów
 róża 'Golden Celebration' / OGRÓD NR 8/
III Dzień Otwartych Ogrodów
OGRÓD NR 8/ 
 III Dzień Otwartych Ogrodów
 Róża 'Jasmina', dla której chyba najlepsza jest pergola nad ścieżką, gdyż ma tendencję do "zwisania". Można ją wtedy podziwiać w pełni.
OGRÓD NR 8/
III Dzień Otwartych Ogrodów
OGRÓD NR 8/
III Dzień Otwartych Ogrodów
Giebułtów

Giebułtów

Giebułtów

Giebułtów

Giebułtów

Giebułtów
OGRÓD NR 9/
 III Dzień Otwartych Ogrodów
III Dzień Otwartych Ogrodów


Wracając zaś do Ogrodów Otwartych, to pragnę przypomnieć, że idea narodziła się pod wpływem Dni Otwartych Domów Przysłupowych w niemieckiej wiosce Obercunnerdorf, gdzie byliśmy 4 lata temu. (post o niej) Urzekła nas wtedy tamta wieś, tak podobna w ukształtowaniu terenu do izerskiego Giebułtowa, ale zadbana, czysta i ukwiecona. Oczywiście i jej domy przysłupowe nas urzekły, ale już wcześniej, pod wpływem Janusza, co tu, na tym blogu, mądrymi tekstami przysłupy i szachulce zainicjował. Postanowiono wtedy przenieść ten pomysł na polski grunt, otworzyć zaś nie domy przysłupowe (te w Giebułtowie bardzo liczne, ale w opłakanym lub zakamuflowanym styropianem stanie), lecz ogrody, tak aby stały się jeszcze piękniejsze, ukwiecone i wiejskie. Mieliśmy również nadzieję, że  malutka przestrzeń publiczna Giebułtowa na tym zyska. Czy to się udało? Kto bywa, ten wie. Może ktoś w komentarzu napisze? Sporo jest też w czasie Dnia Ogrodów Otwartych zabawy i miłych towarzyskich spotkań. 


OGRÓD NR 10/
 III Dzień Otwartych Ogrodów
OGRÓD NR 10/
 III Dzień Otwartych Ogrodów
OGRÓD NR 10/
III Dzień Otwartych Ogrodów
OGRÓD NR 10/
 III Dzień Otwartych Ogrodów


Mało w tym roku chodziłam po ogrodach w Giebułtowie. Za mało. Może jeszcze zdążę. Taki rok. Koło ogrodu z groszkami, który otwarto w tym roku dla zwiedzających pierwszy raz, chodziłam na palcach, bo jednak liczne plastikowe krasnale, bociany i Flip z Flapem jakoś do mnie przyjaźnie nie przemówiły. Megi się ze mnie śmiała, kiedy powiedziałam, że boję się tam wejść. Choć raczej już wiadomo, że się nie boję. Może ona weszła? Może coś z niego pokaże? Może coś ze mną nie tak? Raczej mi to już zostanie, więc trudno. 
Natomiast szczery mój podziw wzbudziły tu właśnie, o płot oparte, groszki i róże w splocie z powojnikami. Mało komu jeszcze się chce i ma czas co roku siać groszki przy różach! To miłe. Czuję się czasem jak przypadkiem pozostały przy życiu  dinozaur, kiedy pomysłem siania groszku próbuję kogoś zarazić. Ale czasem się udaje, zwłaszcza na tarasach i balkonach, bo groszki mało komu się nie udadzą a oko cieszą i na zimę kłopotu z nimi nie ma.






'NOVALIS'

Ogólnie i w Giebułtowie, i w Polsce kwiecia przybywa. Jeżdżąc sobie po kraju, który nam się dzięki S-kom i innym szybkim A, skurczył, wszędzie róże coraz częściej cieszą oko. 

Taka choćby róża 'NOVALIS'. Po prostu zachwyca od pierwszego momentu. Jest inna niż wszystkie. Pachnąca, odporna i urocza. Czyje imię nosi? Onomastyka Pana Mariana się kłania.

 ...Novalis to właściwie Georg Philipp Friedrich Freiherr von Hardenberg – niemiecki poeta i prozaik, jeden z najważniejszych przedstawicieli okresu wczesnego romantyzmu, uważany czasem za jednego z twórców tego kierunku. "Ćwiczenie czyni mistrza", na pewno znacie, to właśnie Novalis.

to piękne zdjęcie pożyczyłam stąd

Ktoś powie,  że dziwna. Może nawet, że sina, ale w odpowiednim towarzystwie... 
Zresztą towarzystwo to ważna sprawa dla róży. Jak choćby w Pszczelarni (post o niej). W ogrodzie użytkowym piękna 'Artemis', 'Lykkefund', 'Reine des Violettes', 'Rose de Rescht' i Rosa rugosa wiodą wspólne życie a 'Apple Blossom' przygląda im się z sadu.

 zielona metamorfoza.pl, róże do ogrodu, ogrody, projekty ogrodów
Pszczelarnia / rosa 'ARTEMIS'
 zielona metamorfoza.pl, róże do ogrodu, ogrody, projekty ogrodów
Pszczelarnia / 'Artemis' i 'Lykkefund'
 zielona metamorfoza.pl, róże do ogrodu, ogrody, projekty ogrodów
Pszczelarnia / rosa 'Lykkefund' (po deszczu)
 zielona metamorfoza.pl, róże do ogrodu, ogrody, projekty ogrodów
Pszczelarnia/ 'Reine des Violettes'
 zielona metamorfoza.pl, róże do ogrodu, ogrody, projekty ogrodów
Pszczelarnia/ 'Rose de Rescht'
Pszczelarnia
Pszczelarnia / 'Rose de Rescht'
Pszczelarnia / rosa ''Lykkefund'
Pszczelarnia / 'MERY ROSE'


WILKANÓW- PSZCZELARNIA - KOTLINAODZKA

Nie mogło zabraknąć w tym roku oczywiście corocznej wizyty w gościnnej Pszczelarni, której ogród zawsze nas zachwyca i zaskakuje. Ewa, to jak wiadomo tytan pracy więc w Pszczelarni praca wre jak w ulu. Bez gruntownych zmian się nie obędzie. Ciągle coś się powiększa z rozmachem. No i kocha się róże, te wymagające i trudne i czasem nieco blade, choć nie tylko. Kocha się też groszki.






MIĘDZYGÓRZE

Wiadomo, że jak już tak blisko, to i Międzygórze się doczekało wizyty. Niestety ekspresowej. Wielkie tam zmiany, bo zarasta wszystko na potęgę, ale o tym będzie też pewnie osobny post ku pokrzepieniu serc chętnych do prac społecznych. Miło, że tak wszystko pięknie rośnie i przybywa roślin pod dobrym okiem Dziewczyn i niewidzialnej męskiej ręki, co im podpory montuje :)

 zielona metamorfoza.pl, róże do ogrodu, ogrody, projekty ogródów
Rosa 'NEW DAWN'
 zielona metamorfoza.pl, róże do ogrodu, ogrody, projekty ogródów
 Rosa 'NEW DAWN'
 zielona metamorfoza.pl, róże do ogrodu, ogrody, projekty ogródów
Rosa 'KLOSTERROSE'
 zielona metamorfoza.pl, róże do ogrodu, ogrody, projekty ogródów
'?' - prezent



CHLUDOWO - WIELKOPOLSKA

Jakby tych różanych wojaży było mało, postanowiłyśmy jeszcze odwiedzić Chludowo, gdzie Państwo Ćwik również się "otworzyli" a po nich ponoć również ROSARIUM. Pierwszy raz w tym roku firma RosaĆwik zorganizowała Dzień Otwarty swojej szkółki, a my wedle zasady, że najlepsze jest na końcu, po ekspresowym pobycie w Mściszewie, dotarłyśmy na koniec imprezy do Chludowa. I dobrze, bo było miło, swojsko i mało tłoczno a rajd po różanym safari i tak nas nie ominął i to z nie lada kierowcą. Jak się okazało, Maciek jest fanem nie tylko róż, ale i oldtimerów. Dobrze trafiłyśmy! 


ROSAĆWIK / CHLUDOWO
ROSAĆWIK / CHLUDOWO
ROSAĆWIK / CHLUDOWO
ROSAĆWIK / CHLUDOWO
ROSAĆWIK / CHLUDOWO
ROSAĆWIK / CHLUDOWO
ROSAĆWIK / CHLUDOWO
Maciej Ćwik :)


Ukoronowaniem 30-letnich działań szkółkarskich trzech pokoleń wielkopolskich pasjonatów róż z Chludowa, stała się propozycją reprezentowania na terenie Polski interesów jednego z wiodących hodowców europejskich - firmy W. KORDES' Söhne. W ten sposób powstała firma RosaĆwik, której obecnie głównym celem działalności jest propagowanie najnowszych osiągnięć w dziedzinie hodowli róż ogrodowych firmy KORDES oraz udzielanie licencji i tym samym praw do rozmnażania odmian róż KORDES'a, zainteresowanym, polskim gospodarstwom szkółkarskim.




Kto zna te żółte etykietki, ten wie już o czym piszę:) 
Austin, Fryer, Delbard, Meilland, Kordes, Tantau, McGery, Guillot to oczywiście nazwiska  niektórych hodowców róż. 
RosaĆwik wybrała Kordes'a, gdyż jak mówi Maciek Ćwik "trzy gwiazdki Kordes’a, to więcej niż ADR"... (Allgemeine Deutsche Rosenneuheitenprüfung)  I faktycznie róże z ADR-em, certyfikatem wysokiej odporności i zdrowia, są uważane są za najbardziej wytrzymałe. Nowe, zdrowe odmiany pozwalają przełamywać pokutujące stereotypy, które zaliczały róże do grupy bardzo trudnych w uprawie roślin. ADR wprowadzono w 1950 roku i objęto nim dotąd ok. 150 odmian róż.



'CHERRY LADY' o pięknym malinowym kolorze
Nawet gdy przekwita wygląda dobrze.


W ROSAĆWIK urzekła nas OBIE, zwykle tak się nie zdarza, 'Cherry Lady'. Swoim delikatnym kolorem landrynki idealnie pasowała też do koloru sukienki Pani Katarzyny :) Może i p. Katarzynę urzekła? Co ta róża w sobie ma?


Katarzyna i Andrzej Ćwik

Kto dziś pamięta skąd wzięła się nazwa tajemniczy ogród? Na pewno każdy pomyśli o powieści "The Secret Garden" autorstwa Frances Burnett, po raz pierwszy opublikowanej w 1911 roku. Skąd jednak wziął się ten tytuł?
Otóż właśnie tajemniczy ogród, to ogród różany.  Dawne odmiany róż najczęściej kwitły tylko raz. W wielkich posiadłościach angielskich stworzono więc rodzaj ogrodu otoczonego murem, gdzie warunki dla róż były korzystniejsze, a który można było zamknąć przed ciekawskim okiem gości, kiedy już kwiaty opadły lub je umiejętnie wyczyszczono. Przechadzając się obok i nie wiedząc co w środku, ogród ów zamknięty wydawał się zapewne bardzo tajemniczy. 

Dzisiejsze, nowoczesne róże powtarzają kwitnienie lub jest ono o wiele bardziej wydłużone w czasie. Przełomowe odkrycia hodowlane Kordes'a pozwalają cieszyć się różami również bez stosowania środków ochrony roślin przeciwko chorobom grzybowym. Nie każdy bowiem chce dziś stosować chemię w ogrodzie. Ich obfitość kwitnienia oraz zdrowe ulistnienie i różnorodność kolorów i kształtów daje wiele możliwość. A przede wszystkim daje możliwość "nauczenia się róż" zaczynając od tych z ADR-em, które się najczęściej i z reguły każdemu "udają". Stopień trudności można wszak zwiększać powoli.

NOSTALGIA', róża początkowo wyhodowana dla kwiaciarni, jako ta mniej pachnąca, ale trwała, zasłużyła jednak również na "wersję ogrodową".

'KLEOPATRA'

'SCHÖNE VOM SEE'
'ESCIMO'
'BENTHEIMER GOLD'
'SOMMERSONNE'
'ABRACADABRA' oczywiście :)

  'RUGELDA'
'ROSE DE TOLBIAC' może być hitem sezonu!
'WEG DER SINNE'



Kto więc pokocha róże, nudzić się nie będzie. Jeśli lubicie podróże jest wiele rosarium do zobaczenia. Na pewno traficie wtedy do Forst (post o Forst)  w Niemczech. Tematyka róż jest bogata i każdy znajdzie tu coś dla siebie. Dodatkowym zaś zupełnie zajęciem może być próba tworzenia delicji w postaci dżemów i innych rarytasów dla podniebienia z róż, takich jak choćby domowa i ekologiczna woda różana, którą podano w Chludowie. 


woda różana
 

Oczywiście w kolorze różowym. W kieliszku na wysokiej nodze natomiast, to nie woda różana z róży herbatniej, choć tak by zapewne mogła wyglądać, lecz najprawdziwsza hyćka :)
 
Pozdrawiam:)

ewa



5 komentarzy:

  1. A do kącika Ewy D. proponuję dosadzić miskanta 'Variegatus'. Fajnie będzie wyglądał koło paproci. Jak zawsze ciekawie napisane, narracja wielopłaszczyznowa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Niestety miskant tam chyba nie przeżył. Może został wykopany jak kilka innych roślin? Nie wiem. Obawiam się jednak, że sąsiedztwo strumienia nie było dla niego przyjazne.

      Usuń
  2. A ja w rozkroku: i kocham róże i tracę co zimę. W tym roku nowe nabytki poczyniłam, ponoć bardziej odporne. Zobaczymy. Groszki i róże - nieustająco piękny zestaw.
    Oj, piękna ta Wasza różana podróż!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piękna, zwłaszcza, że trwa już kilka lat i chyba nie ma widocznego końca:) Metodą prób na pewno traficie na siebie a ponieważ wszystko jest w życiu "po coś", może właśnie trzeba dać szansę nowym ? Cieszę się, że groszki u Ciebie też są mile widziane. Jeszcze kilku miłośników i możemy zakładać klub:)

      Usuń
  3. Macie cudowne ogrody ! Moim marzeniem jest za prarę lat sobie taki podobny zrobić :]


    ogrodzenia łupane łódź

    OdpowiedzUsuń

dziękujemy:)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...