27 lut 2013

GARDENIA 2013, POZNAŃ, Konkurs "Inspiracje w przestrzeni"

Poznań 2013
Przede wszystkim było zimno. Myślałyśmy naiwnie, że wiosna tuż, tuż.... Jedynym sposobem na ten stan rzeczy była zmiana nastawienia psychicznego. Dla osób z naszymi ciągotami do wizualizacji, przejście od zimy do lata, to tylko chwila - moment. Wspominać więc będziemy Poznań upalnie, w ciemnych okularach i klapkach, wizją tą ubawione do łez, zamknięte  w swoim świecie jak w bańce mydlanej.


A Poznań jest jakby stworzony dla tego typu "szaleńców". Właśnie tu, w XXI wieku, wybudowano przecież średniowieczny zamek. Jeszcze pachnie nowością i biała dama nie straszy. Gdyby postanowiono, że ma straszyć, odbędzie się na to stanowisko konkurs lub casting. Czy to nie inny świat?


Jest też w Poznaniu największa w kraju palmiarnia i jedyna, w swoim rodzaju, galeria handlowa w Starym Browarze. Palmiarnia piękna okazami roślin, porażająca designem z lat 70-tych. Życie toczy się w Palmiarni jak w bańce mydlanej. Zamykają tę bańkę punktualnie. Jeśli nie zdążysz założyć ubrania z szatni, wylądujesz z nim za drzwiami. Nie dziwi  więc, że i  tu przydały się bardzo nasze zdolności wizualizacji lata, bo właśnie tak nas pożegnano.


O Browarze i Palmiarni będzie osobny post.


Głównym powodem wyjazdu do Poznania w środku "lata" były oczywiście Targi Międzynarodowe Gardenia 2013, na których miałyśmy odebrać nagrodę, dyplom, statuetkę i roczną prenumeratę Zieleni Miejskiej. Wielkie podziękowania dla Organizatorów i Kapituły. Osobne podziękowania dla Megi, za jej jeże i materiały o nich. Kolejne, dla Janusza- za osobisty wkład pracy "w dzieło" oraz wszystkich, którzy przymykali oko na brak kontaktu z nami i trzymali kciuki do bólu oraz donosili obiady.




O statuetkach się nie dyskutuje, tylko odbiera, więc i my nie będziemy.



Znów przydała się umiejętność wizualizacji czegoś, czego nie ma. Prawdopodobnie z powodu kryzysu impreza była znacznie okrojona. Kilka pawilonów, z czego część ekspozycji nie dotyczyła tematu. Pozostałą część dzielnie reprezentowali stali bywalcy lub ich przedstawiciele.




Fajne, proste siedzisko z dwóch palet i materaca. 


dom autonomiczny
Dom autonomiczny

Szkółka bylin Dąbrowscy

Stoisko Szkółki Państwa Olgi i Marcina Dąbrowskich jak zawsze w sielskim klimacie. I niezmiennie wyróżnia się oryginalnością.

Relacja Megi z targów ma nieco inny charakter . Więcej tam handlu i holenderskiej wiosny.

Oryginalna i jedyna w swoim rodzaju była również prezentacja dr hab. inż. arch Aliny Drapelli - Hermansdorfer  prof. z Politechniki Wrocławskiej na temat "Od Ecolonii do Erasmusveld. Holenderska droga do osiedla zrównoważonego". Uwielbienie nasze dla Pani Profesor, którą znamy osobiście, nigdy nie przemija. Jest to jedna z nielicznych osób, które potrafią każdego nakłonić do słuchania i zainteresować tematem. A temat, choć brzmi może obco, bardzo aktualny, zostanie wkrótce przybliżony.


Pozdrawiamy już z Wrocławia: Aga, Ewa, Ola i Ala

P.S. W tym samym konkursie, ale innej kategorii swą nagrodę odbierała również Wanda. Gartulujemy Wandzie!!! 

21 lut 2013

JAK BYŁO, JEST I BĘDZIE - TARGI W POZNANIU

Rok temu byłyśmy w Poznaniu. Na Targach Międzynarodowych GARDENIA 2012. Ponieważ w czwartek znów jedziemy, musimy się psychicznie przygotować na dużą ilość nowych doznań i bodźców. W tej ogromnej "szkatule biżuterii" może być  trudno wydobyć perły, gdyż wiele tam równocześnie tanich "ozdób" a często to one są nawet bardziej eksponowane. Ale jedziemy pomimo, więc należy się nastawić na tłumy, na bodźce, na nowości przypominając sobie jak ta impreza wygląda.....







Przepraszam, że nie podaję autorów i firm. Przebrnięcie w tej chwili przez pudło z materiałami promocyjnymi wydaje mi się zajęciem ponad siły. Może uda się to uzupełnić później. Chciałam teraz pokazać klimat i różnorodność tego miejsca.
Bogaty asortyment i mnogość pokus, jakim przyjdzie się oprzeć, nie zawsze skutecznie. No bo jak odmówić sobie nowości, gdy na zakończenie targów robiona jest wyprzedaż? I do tego w takim opakowaniu!





Świetny pomysł. Z daleka kartoniki bardziej przyciągały wzrok niż prawdziwe kwiaty. Te zresztą, w tym momencie nie musiały nawet starać się zakwitnąć.



Na targach jest oprócz kwiatów, sztucznych i tych żywych oraz drzew i krzewów, wszystko co potrzebne do aranżacji i wykonania przestrzeni zielonych. Od ciężkiego sprzętu, przez materiały, systemy nawodnień, oświetlenia, zielone ściany.....





noże do szczepienia, oczkowania itd. drzew owocowych



Osobny pawilon zajmowały propozycje placów zabaw dla dzieci. Kolejny - florystyka. Wiecej zdjęć aranżacji jest  na blogu w poście z okazji Dnia Kobiet.





Dodatkowym elementem targów są rozstzrygnięcia konkursów i seminaria oraz warsztaty projektowe. W tym roku, w piątek od 10.00 przez cały dzień, tematy będą następujące:


W tamtym roku powodem wyjazdu na targi było wygranie przez nas konkursu na koncepcję projektową placu zabaw. W tym również, ku zdziwieniu organizatorów, w powiększonym składzie, udało nam się zdobyć pierwszą nagrodę.  Tematem prac było eco-osiedle. Dokładnie chodziło o zagospodarowanie terenu takiego osiedla. W zeszłym roku statuetka wyglądała tak:


Nie wiem, czy w tym roku trafimy na poznański Rynek. Chcemy oglądać Maltę i inne fajne miejsca. Ale powspominać szybko nie zaszkodzi. Zimno było, pochmurno i wszyscy uciekali skuleni. Brrr.....ale nie my!




Przyszłyśmy na Rynek nie zapowiedziane i chyba trochę nie w porę?


W każdym razie  koziołki na  poznańskim  Ratuszu do nas nie wyszły. Musiałyśmy szukać innych. Nie było z tym żadnego problemu.


 Aga pamiętaj, nie wszystkie kozy chodzą w swetrach! W Giebułtowie chodzą bez. O ile są. Nie jestem pewna.


Pozdrawiamy jedną nogą z  Poznania:)
ewa i aga

8 lut 2013

ZAMEK CZOCHA - BAJKA O KSIĘCIU KONSERWATORZE

Zamek Czocha

Znacie tę bajkę Sylwii Grzeszczak o zamku Czocha?  

To nie jedyna. Jest ich wiele. Niektóre są pogodne i miłe i nie występuje w nich Zły Konserwator. Moja Bajka o Zamku Czocha bardziej przypomina baśnie Braci Grimm. 
Jest ogromny zamek, szkielet w studni i mchem porosłe kamienie. Takie, pełne brzydoty bajki, są potrzebne. Ku przestrodze.

Dokładnie 8 km od Giebułtowa, w Zamku Czocha, wieje grozą. Jest zimowy dzień, a  kolejny już deszcz, roztapia resztki zmrożonego śniegu. Powoli wyłaniała się spod niego zieloność. Na murach, na bramach i na trawnikach (choć wtedy, gdy powstawał zamek trawników raczej nie było). Buty przemakają po trzech krokach a liczni turyści wolą zwiedzać ciepłe zamkowe wnętrza. Tak mógłby brzmieć optymistyczny początek...



Ale dalej robi się mroczniej...Może właśnie dzięki tej pogodzie, zimie i braku bogatej zieleni, uda się w pełni pokazać, jak o tym bajecznym  miejscu zapomniał nawet konserwator zabytków. A może wiedźma rzuciła tu zły czar i jest ono dla niego niewidzialne? Nie byłoby w tym nic dziwnego, bo tak w bajkach bywa a dodatkowo w pobliżu zamków rosną najczęściej wielkie, ciemne lasy, które je zasłaniają. Tak też jest i tu. Do tego Zamek Czocha chroniony jest przez jezioro. Dobrą zasłanę stanowią też koszmarnie zaniedbane zabudowania gospodarcze, bo tu już dochodzimy do współczesnej części bajki. Konserwator nie ma więc łatwo. Strach mu też pewnie jechać w tę mroczna krainę?



Wysyła widać jakieś gnomy lub orki, żeby przybijały gdzie się da, jego obwieszczenia z pieczęcią:


Może myśli, że kiedy już się zawali, będzie miał spokój i zły czar pryśnie? Musi tu jakiś wszak czar działać, albo nawet i klątwa lub zmowa złych mocy,  skoro taki zbiornik stoi na dziedzińcu folwarcznym  i straszy.


Coś niesamowitego. Tuż obok budynek trafo-stacji? "Siła złego na jednego".



A mogło być normalnie....jak w bajkach z okolic Dunaju czy Loary.





Prawie by już było, gdyby  tej zielonej ławki z innej bajki ktoś nie wstawił...Może zniknie.



I koszmarnej latarni, zasłaniającej obeliski przy bramie...



I betonowego "ogrodzenia" na zboczu zamkowym...




Nowy symbol boga Ra - obelisk na tle cysterny
Sami przyznacie, że nie trzeba wielkiego wyczucia estetyki, żeby dostrzec, że coś tu nie pasuje....







Szkoda, bo zamek wyjątkowy. W kilku filmach zagrał. Ostatnio w reklamie Dolnego Śląska. Ale pięknym ujęciem z góry skrzętnie ominięto, to co szpetne i klątwą obarczone. Ciekawe czy wykorzystanie wizerunku zamku przyczyni się do naprawy czegokolwiek w jego otoczeniu? 





Może betonowe (średniowieczne?, barokowe?) ogrodzenia znikną? Zestawienie podwójnie przerażające. Betonu i koszmarnej metaloplastyki, w  jedynie słusznym kolorze.



Na koniec koszmar w rozmiarze XXL. Klomb w "stylu zamkowym".

"Kamień w jednym miejscu w mech obrasta" i niechby tu obrastał, bo co to komu szkodzi?

Ale nie dla maskowania brzydoty, zaniedbań oraz dewastacji. Zieleń nie temu ma służyć. Ma  podkreślać harmonię miejsca i tworzyć jego nastrój. Być wartością sama w sobie lub stanowić wartość dodaną do architektury "małej" lub przez duże A. Jeśli zaś zostanie użyta do maskowania brzydoty i bałaganu, efekt będzie zawsze chybiony. O ile nie jeszcze gorszy.





pozdrawiam:)
ewa




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...