Pokazywanie postów oznaczonych etykietą SPIŻARNIA ARCHITEKTÓW KRAJOBRAZU. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą SPIŻARNIA ARCHITEKTÓW KRAJOBRAZU. Pokaż wszystkie posty

25 sierpnia

25 sierpnia

MIĘTÓWKA - JAKO WYJŚCIE AWARYJNE

MIĘTÓWKA - JAKO WYJŚCIE AWARYJNE
Kiedy już mięta rozszaleje się w ogrodzie na dobre, co oznacza, że dotarła i przerasta płyty  chodnikowe oraz unosi je w powietrze, przychodzi na nią czas.
Ponieważ należę do tych, co niechętnie wyrzucają cokolwiek, tak więc i miętę żal było wyrzucić.

Powstała więc miętówka. 

Według przepisu p. Anki z http://www.ankawgarnkach.pl/nalewki/mietowka

Składniki: 
  • ok 35 sztuk 10 centymetrowych łodyżek świeżej mięty
  • 1 litr spirytusu 96 %
  • 1 kg cukru (lub 70-80 dag jeśli nalewka ma być mniej słodka)
  • 1,5 litra wody

Przepis doskonały więc polecam zajrzeć na ten blog jeśli macie nadmiar mięty. Tak czy inaczej, zimy i mrozu, drobne listki mięty nie przeżyją, więc...żalu po niej jakby mniej.


24 września

24 września

W TYM ROKU PIGWÓWKI JEDNAK NIE ZROBIĘ:)

W TYM ROKU PIGWÓWKI JEDNAK NIE ZROBIĘ:)

Przyczyna jest kapitalna.

Dziwny ten rok, więc i u mnie w ogrodzie zmiany. Pękają gałęzie jabłoni jak zapałki!

Dopiero teraz to widać, kiedy jabłek już prawie nie ma a jabłecznik  bąbelkuję w piwnicy. Żal, ale i tak nic nie można było poradzić na takiej wysokości.


A teraz jeszcze te pigwy giganty! Na całym drzewie jest może 20 owoców. 

Jeszcze takich dużych dotąd nie było. Drzewo ma już z 30 lat? Nie wiem, nie ja sadziłam. Na oko tak sadzę.
Tak czy inaczej, obiecany już kiedyś przepis Agnieszki na pigwówkę z imbirem  będzie. 

Aga ma obecnie duży kłopot, więc ją wyręczam zdradzając jej przepisy rodzinne ;). "Miły" BLOGER po zmianie interfejsu nie pozwala jej pisać postów.


Te zdjęcia mają ułatwić rozpoznanie pigwy, żeby z pigwowcem jej nie pomylić. To nagminne i wszechstronnie opisane już w internecie i u nas też, w linku o pigwie.

PIGWÓWKA z IMBIREM




1,5 - 2 kg pigwy
0,5 kg cukru
1 l spirytusu 50%
1-3 goździków
kilka plasterków imbiru

.... pokrojoną na kawałki i oczyszczoną pigwę zasypać cukrem w słoju i odstawić na tydzień. Codziennie potrząsać słojem!!! Po tym czasie zlać zawartość i dodać goździki i kilka plasterków imbiru. Odstawić na 4 tygodnie. Po tym czasie nalewkę przefiltrować i zlać do butelek.

  nie napisałam (to Aga)w tym przepisie kiedy dodać spirytus! ... dolewasz go wtedy kiedy dodajesz imbir i goździki. 
- słuchaj(to znów ona), najpierw dodajesz do słoja oczyszczoną i pokrojoną pigwę a potem ją zasypujesz cukrem. - (pisze do mnie  inteligentna Aga:)....

-zlewaj sok najlepiej przez rurkę i bez fusów, do innego słoja:)....

To było w tamtym roku! Pigwówka wyszła jak marzenie. Z własnego doświadczenia mogę jeszcze dodać, że warto zrobić więcej soku z pigwy (przez zasypanie cukrem większej nieco ilości owoców) i po degustacji, przed wlaniem do butelek, ewentualnie dolać go według własnego uznania. W różnych latach (zależnie od słońca, deszczu itd.) soku może być mniej  lub więcej, być bardziej lub mniej aromatyczny. Warto więc mieć go na dolewki, żeby pigwówka była doskonała:)

Na koniec, pozostaje zapomnieć o butelkach w piwnicy na rok!!! Lub czasem 2, zależnie od mocy spirytusu. Wiem, że to może być trudne, ale efekt murowany.

A mnie zależy, żeby Agę BLOGER wpuścił na jej blog, bo mi jej brakuje, jak tej pigwy w tym roku!!! I dlatego cytuje jej maile, żeby jej było chwilowo więcej!!!

ewa i aga:)

  
Szare meszki na pigwie to kutner, który się łuszczy po dotknięciu. Po tym też można rozróżnić pigwę od pigwowca. Pigwowiec jest mniejszy i tłusty. Meszku nie ma.

 A pigwa ma!  Wielka?


I na koniec cytat:




..." Wielka to radość  gościć w wieśniaczej chacie na Krecie. Wszystko dookoła jest patriarchalne: kominek, lampa naftowa, gliniane wielkie amfory z oliwą i ziarnem wzdłuż ścian, kilka krzeseł, stół, a na lewo od wejścia we wnęce - dzban ze świeżą wodą. Na drążkach wiszą rzędami pigwy, granaty i pachnące zioła - szałwia, mięta, papryka, rozmaryn, ruta.".....                  

                                                                                                             "Grek Zorba"






06 września

06 września

Powiew morza - o mój rozmarynie...

Powiew morza - o mój rozmarynie...
Czy wiecie, że ros marin po łacinie oznacza właśnie powiew morza? Pięknie prawda? Od razu przypominają się wakacje nad  Morzem Śródziemnym, którego tafla przypomina szmaragd, a otaczające wzgórza wyglądają jak z bajki.

 Rozmaryn (Rosmarinus)

Jest zimozieloną rośliną, której pędy z czasem drewnieją od spodu. Posiada specyficzny aromat i niebywałe właściwości lecznicze. Sama nie wiedziałam, że rozmaryn jest taki wszechmocny. Działa orzeźwiająco. A kąpiel z wywarem z rozmarynu działa stymulująco na mózg (podnosi koncentracje) i jest tak pobudzająca, że możemy  mieć po niej problemy z zaśnięciem!

Oprócz tego pobudza krążenie krwi. Ma właściwości tonizujące, przeciwzapalne, rozkurczowe, bakteriobójcze.


 
Poprawia trawienie i pobudza apetyt i właśnie dlatego zazwyczaj jest dodawany do ciężkostrawnych potraw. Tłustych mięs, makaronów, ziemniaków, ryb. Ale również do deserów.


Podobno wrzucona do ogniska gałązka rozmarynu odstrasza namolne owady.


Niestety rozmaryn z racji pochodzenia i jego wymagań siedliskowych u nas przemarza. Na zimę należy go zabrać do pomieszczenia.











A co powiecie na deser z rozmarynem?

Składniki:
  • 4 duże jabłka
  • 4 łyżeczki cukru
  • 1 jajko
  • Ciasto francuskie
  • 1 płaska łyżeczka świeżego posiekanego rozmarynu



Wykonanie:

Jabłka obieramy i kroimy na mniejsze kawałki. Wrzucamy na rozgrzaną patelnię, posypujemy cukrem i czekamy aż jabłka lekko zmiękną. Dodajemy rozmaryn i mieszamy. Piekarnik rozgrzewamy do 180 stopni. Naczynie do zapiekania smarujemy masłem. Przygotowane jabłka wkładamy do naczynia. Całość przykrywamy płatem ciasta francuskiego. Nakłuwamy widelcem i  cienko smarujemy  rozmieszanym jajkiem. Posypujemy cukrem. Wkładamy do piekarnika na ok. 25/30 minut.

Podawać na ciepło.  




Czy rozmaryn jest wyczuwalny? Spróbujcie sami.

Pozdrawiam, Aga
A o rozmarynie można poczytać jeszcze tutaj- klik.

03 września

03 września

JABŁECZNIK - czyli polski cydr + etykieta

JABŁECZNIK - czyli polski cydr + etykieta
W tym przypadku produkcja niewinnego alkoholowego napoju rozpoczęła się z nadmiaru. 
Jak zawsze żal było wyrzucać.  Poniemiecka jabłoń groziła zawaleniem od ciężaru jabłek. Dzięki podporom różnego, mało profesjonalnego typu, przetrwała nieuszkodzona. Niesamowite jak elastyczne mogą być te grube konary!




Oraz z faktu posiadania litrowego słoika miodu gryczanego.
Oczywiście wiem, że to najlepszy, najzdrowszy itd miód. Niestety, nikt go sobie z moich domowników nie upodobał. Więc stał bezpański. Wystarczyło skojarzyć dwa fakty i powstał jabłecznik. Nawet proporcje (narzucone przez butlę) zostały przypadkiem dobrane w sam raz. Później sprawdziłam oryginalne:)

Choć dziwi mnie, że akurat na Wyspach Brytyjskich wymyślono i opatentowano cydr (bo tak brzmi prawidłowo nazwa tego napoju w oryginalnym składzie) mógłby powstać również w Polsce. Przecież to banalny przepis.


10 litrów soku z jabłek + 1 kg cukru.
Można dodać 10 litrów wody lub nie. Zależy od soczystości i ilości jabłek.



W moim przypadku cukier zastąpiłam miodem. I co wyszło. Rewelacja!!! Może powinnam ją opatentować? A może już ktoś na to wpadł wcześniej? Tak czy inaczej, ten pomysł jest mój. Przez przypadek i oszczędność oczywiście:).

Mój jabłecznik (oryginalna nazwa cydr jest opatentowana) powstaje z jabłek nieznanej mi odmiany i ogromnych rozmiarów. Co dwa lata następuje ich wysyp. Robię więc zapas na okres posuchy:) bo żal patrzeć jak leżą pod drzewem.

Wyciskam sok w sokowirówce, na zimno. Do soku dodaję miód i wszystko razem nastawiam w butli z rurką. Płyn jest wtedy mętny. Gdy napój zaczyna "pracować", w ciemnym i ciepłym pomieszczeniu, robi się klarowny. Ma nawet bąbelki jak szampan. Kolor piękny - złoty, ale odcień zależny  od odmiany jabłek.

A  dzięki gryczanemu aromatowi miodu  jego  smak jest taki  oryginalny.  


Fermentacja trwa około 7 dni. Potem powinno się, przez wężyk, zlać klarowny płyn do butelek. Najlepiej zakręcanych. W ciemnym pomieszczeniu może leżakować długo. Teoretycznie kilka lat. Ale to tylko teoria, bo w praktyce nie ma na to  szans, ha,ha. U mnie najdłużej leży dwa lata.



Oryginalny cydr wyciskano w dawnej Anglii  w prasach. Fermentował w drewnianych beczkach. Był bardzo popularny. Właściwie każdy gospodarz przetwarzał kilka ton jabłek. Po co? Ponieważ cydr był środkiem płatniczym! Można było butelką czy zgrabnym gąsiorkiem zapłacić za pracę pomocnikom na wsi. Za wiele spraw i pac płacono właśnie cydrem.  

Dla wyrafinowanych podniebień możliwe jest też stosowanie wersji z drożdżami winnymi. Według uznania.


Ja proponuję przed napełnieniem  butelek, sprawdzić słodycz napoju. Jeśli nam nie odpowiada, do każdej butelki możemy dodać łyżeczkę cukru (to z oryginalnego przepisu) lub miodu (ja tak robię).
   

Tymczasem, pozdrawiam serdecznie nowych członków i życzę udanego jabłkobrania:)

ewa

STEFAN na ławce Sąsiada:)

22 sierpnia

22 sierpnia

Włoskie inspiracje

Włoskie inspiracje
Tiramisu.

Tym razem nie klasyczne, bo w końcu mamy wakacje iiiii są maliny!
Na szczęście, aby zrobić ten niebiański deser nie musimy rozgrzewać piekarnika. Wystarczy lodówka!!






A więc tiramisu z malinami:

Składniki/porcja na 4 większe filiżanki :
  • 250g serka mascarpone
  • 4 łyżeczki kawy
  • biszkopty
  • 4 żółtka
  •  maliny
  • trochę więcej niż 1/3 szklanki cukru pudru
  • gorzkie kakao 



    Wykonanie:

    Zaparzyć 4 łyżeczki kawy w połowie szklanki wody. Odstawić do ostygnięcia. Jajka sparzyć wrzącą wodą. Następnie odzdzielić białka od żółtek. Żółtka wrzucamy do miski i razem z cukrem miksujemy na gęstą masę. Następnie etapami dodajemy serek mascarpone i miksujemy na puszystą masę.
    Biszkopty namaczamy z dwóch stron w kawie i układamy w naczyniu w kolejności biszkopt-masa-maliny. Malin nie żałować! Na końcu wszystko posypać gorzkim kako i odrobiną cukru pudru.
    Wstawić do lodówki na ok. 3 godziny. Dobrze też smakuje na następny dzień!

    Smacznego, Aga.



    P.S jeśli boicie się surowych jaj, można je zastąpić śmietanką kremówką.
    200ml zimnej śmietanki kremówki miksujemy z cukrem do uzyskania konsystencji pół sztywnej, następnie etapami dodajemy mascarpone i ubijamy na sztywno. Można dodać kilka kropel aromatu waniliowego. Reszta zgodnie z przepisem :)


      25 lipca

      25 lipca

      Tartaletki z owocami

      Tartaletki z owocami


      Przepis na 16 babeczek ( średnica 9cm)

      Kruche ciasto:
      300g mąki
      150g zimnego masła
      80 g cukru drobnego lub cukru pudru
      1 żółtko

      owoce-wybrane

      krem:
      250g śmietanki kremowki 36%
      250g serka mascarpone
      kilka łyżeczek cukru pudru




      Ciasto:
      Mąkę, cukier i posiekane zimne masło wsypujemy do miski, dodajemy żółtko. Masło siekamy nożem na jeszcze mniejsze kawałki i wszystko mieszamy. Następnie eneregicznie zagniatamu ciasto aż do uzyskania gładkiego ciasta. Formujemy z ciasta ok. 20cm walec. Zawijamy go w folię i wkładamy na 30 minut do lodówki.
      Wyjmujemy wałek i deskę. Opruszamy mąką. Z ciasta odkrawamy ok 5-8mm plastry i wałkujemy ciasto na grubość mniej więcej 2-3mm (nie za cienkie). Foremki smarujemy lekko masłem, tak aby nie przywarły. Ciasto wkładamy do tartaletek i dokładnie wyklejamy.  Ciasto, które wystaje odrywamy. Babeczkę nakłuwamy widelcem.

      Tak przygotowane tartaletki wkładamy do piekarnika nagrzanego do 150 stopni na 10 minut. Babeczki muszą być ładnie zarumienione. Chwila nieuwagi wystarczy, aby je spalić, więc trzeba pilnować czasu :)

      Konfitura:
      Z wybranych owoców przygotowujemy lekkiej konsystencji konfiturę.
      5 łyżek jagód i 1,5 łyżki cukru pudru wsypujemy do garnka i gotujemy na małym ogniu. Konfitura nie musi być bardzo gęsta.

      Na wystygnięte babeczki nakładamy lekko podgrzaną konfiturę.



      Krem:
      Serek mascarpone wkładamy do miski lekko miksujemy, dosłownie kilka sekund.
      W drugiej misce ubijamy śmietanę. Kiedy śmietana jest już lekko ubita dodajemy stopniowo mascarpone i cukier puder, pamiętając aby nie 'przebić' śmietany. Miskę owijamy folią i wkładamy na 30 minut do lodówki.

      Na babeczki wkładamy krem i dekorujemy owocami:)
      Z powodzeniem konfiturę również możemy nakładać na krem, jeśli oczywiście została nam nadwyżka.
      P.S z powodu upałów, jakie towarzyszą nam tego lata sugeruję krem nakładać zaraz przed podaniem.

      Smacznego, Aga

      20 lipca

      20 lipca

      Cukinia czy kabaczek oraz trzy zdania o bazylii.

      Cukinia czy kabaczek oraz trzy zdania o bazylii.
         
      Skoro już te kabaczki mają takie wzięcie to może kabaczek po włosku? Czy cukinia? Jak je odróżnić? 

      Najpierw przepis

      Składniki:

      2 cukinie lub kabaczki, 20 dag makaronu rurki,
      puszka pomidorów bez skórki (mogą być kawałki), podwójny filet z kurczaka,
      25 dag mozarelli twardej (Mlekovita w sam raz),
      bazylia, czosnek (1 duży ząbek), pieprz i zioła prowansalskie,
      sól, oliwa. 

      Przygotowanie:
      1. Makaron gotujemy w lekko osolonej wodzie, odcedzamy.

      2. Cukinie myjemy i kroimy w talarki. Podsmażamy z pomidorami na rozgrzanej oliwie.
          Doprawiamy czosnkiem, solą, pieprzem i ziołami.

      3. Mieszamy z makaronem.

      4. Mięso myjemy, osuszamy, oprószamy solą i pieprzem, kroimy na małe kawałki, 
           podsmażamy na oliwie
      5. Przekładamy do naczynia żaroodpornego i przykrywamy plastrami mozzarelli.

      6. Posypujemy bazylią (może być suszona, ale lepsza świeża)

      Przykrywamy,  zapiekamy ok. 25 minut w temperaturze 200 st. C
      Najlepiej ok. 10 min przed końcem, zdjąć pokrywkę.


      kabaczki po włosku
      przed  włożeniem do piekarnika
      
      Trzy zdania o bazylii:

      1. Bazylia na portrecie wyglada tak:
      bazylia
      bazylia

      2. Aby mieć zawsze świeżą bazylię czekamy, aż jej nasiona dojrzeją:
      
      bazylia
      zamknięte w torebkach, czarne nasionka
      
      3. O każdej porze roku możemy je wysiać do doniczki, nie przysypując ziemią.
      
      młoda bazylia
      maleńka bazylia
      
      Teraz o kabaczkach i cukiniach:) 

      kabaczek i cukinia liść

      cukinia i kabaczek owoc

      Rozpoznać więc można raczej  tylko owoce. Cukinię i jej "kuzynów" zalicza się do gatunku dynia zwyczajna. Istnieje wielka różnorodność form. Kabaczki są przeważnie żółte, cukinie najczęściej zielone. Jedna roślina potrzebuje duuuużo słońca i 1-2 m kw. powierzchni. Wysiewa się więc lub sadzi na pow. 1x1 m - 2 lub 3 nasiona. Z dojrzałych owoców zbieramy nasiona na drugi rok. Najlepiej smakują, gdy mają 10-20 cm.    

      W poście o sałatce p. Heleny jest link do odmian kabaczków i cukinii. post

      Pozdrawiam cukiniożerców.
      ewa